dieta

Głodna zmian

Od miesiąca jestem głodna. Głodna zmian.

Zaczęło się nietypowo. Wieczorne wyjście z koleżankami, kilka piw, a nazajutrz – kac morderca ;) Pomyślałam wtedy, że skoro i tak nie jestem w stanie nic przełknąć, to co mi szkodzi spróbować na nowo z odchudzaniem? Wystartowałam więc zupełnie spontanicznie – bez żadnych planów, określonego celu i… konkretnej motywacji.

Od początku nie nabijam sobie głowy żadnymi obietnicami składanymi samej sobie, nie mam opracowanego planu treningów ani listy rzeczy zabronionych na diecie. Schudnę 30 kg? Cudownie! 10 kg? Też fajnie. Grunt, że mi się uda zrobić to bez niepotrzebnej spiny.

dieta

Jem codziennie 5-6 posiłków. Staram się unikać pieczywa (nie lubię kanapek), ale kilka razy w tygodniu i tak po nie sięgam. Bo po prostu mam ochotę. Lody z eM? Nie ma problemu. Tak samo nie przeraża mnie wypad na pizzę z koleżanką albo polowanie na Minionki w McDonald’s. Chcę to jem. Wszystko. Byle w rozsądnych ilościach i w ramach określonej liczby posiłków. Słodycze i napoje gazowane? Spoko. Po czterech tygodniach samoistnie odrzuca mnie od wszystkiego, co nafaszerowane cukrem.

Ruch? Zamieniłam komunikację miejską na spacery. Wracając z pracy i tak mam do wyboru albo czekać 40 minut na autobus i jechać nim kilkanaście minut w zaduchu i smrodzie, albo dojść pieszo w 35 minut. Do tego spotkania z koleżankami i plotki w ramach nocnych wojaży po osiedlu. Albo dancingi :D I tak najpierw muszę wypracować kondycję, a dopiero potem mogę myśleć o konkretach.

Dlaczego się odchudzam? Bo tym razem sprawia mi to frajdę. Nie ograniczają mnie żadne nakazy i zakazy, robię to wszystko tylko i wyłącznie dla siebie. I chyba w tym tkwi sekret mojej diety-cud :)

4 tygodnie

– 6 kg

Podobało się? Podaj dalej: