imprezowy survival

Imprezowy survival, czyli rozmowy z eM

– Mamoooo, zrobisz mi kanapkę z boczkiem?
– Dziecko…. Ale ten boczek nie jest pokrojony, prawda…?
– No nie… Ale nie martw się – ja go pokroję. Żebyś nie zrobiła sobie krzywdy.

Boże, jak on dobrze zna mnie i mój brak zdolności kulinarnych <3


– Mamo, dlaczego nie zrobisz sobie operacji, żeby wyglądać na osiemnastkę?

No właśnie? Dlaczego? Czy jest na sali chirurg plastyczny?


– Mamo, ja nigdy się nie ożenię.
– Czemu?
– Bo to bezsens.
– Ale czemu?
– Bo to nie jest survival.

Oj synuś, synuś… Z małżonką z wahaniami hormonów albo w trakcie PMSu to dopiero miałbyś survival! :D


– Będzie, będzie zabawa…. Mamo, a tak w ogóle to czy mogę urządzić imprezę?

Zapytał 10-latek. Zaczęło się… AAAAAAAAAAAA!


Zatrzymał się przed lustrem i tak w nie patrzy, i patrzy…

– Coś czuję, że już niedługo będzie „mamo, nie czekaj dziś na mnie, bo idę na całonocną imprę”.

I jak gdyby nigdy nic poszedł zjeść kolację. A ja musiałam pozbierać szczękę z podłogi…

  • Nie wiadomo, w kogo synuś eM się wdał. Żart jednak jednym słowem mu się wyostrza :)

  • Oho, powolutku zbliżamy się do tego etapu, chociaż z mega introwertycznym usposobieniem Omena, chyba ominą mnie tego typu atrakcje :)