Soczewki całodobowe – moja alternatywa dla okularów

Kiedy okazało się, że będę zmuszona nosić na stałe okulary byłam tym zdruzgotana. Miałam wtedy naście lat i szybko znienawidziłam patrzeć w lustro. Okulary kojarzyły mi się z nudną kujonką, a ja chciałam być postrzegana zupełnie inaczej…

Po kilku latach w końcu zaakceptowałam fakt, że jestem okularnicą, ale w głębi duszy wciąż zazdrościłam wszystkim tym, którzy szkieł nie potrzebowali… Nie pomagały ani nowe oprawki, ani super-hiper-extra szkła, które kosztowały mnie kilkaset złotych (kredyt na nie spłacałam przez rok).

Gdzieś po drodze zaliczyłam przygodę z soczewkami, ale wkurzało mnie to, że codziennie rano muszę je wkładać, a wieczorem – zdejmować. Mam tak dużą wadę wzroku, że nawet stojąc tuż przy lusterku było to dla mnie problemem i nie raz zdarzało się, że soczewka zamiast w oku lądowała na przykład na ścianie. Szybko więc się poddałam i wróciłam do okularów.

soczewki całodobowe
Mój wybór :)

Wszystko się zmieniło, kiedy w zeszłym roku znalazłam soczewki całodobowe, które można nosić w trybie miesięcznym. Tym samym zakładam je raz, a zdejmuję dopiero po 30 dniach – jak dla mnie ideał! Na początku trochę się bałam, ale niepotrzebnie – pracuję przy komputerze, po pracy również spędzam sporo czasu przed monitorem, a i tak nie czuję żadnego dyskomfortu. W ciągu kilku miesięcy bodajże raz czy dwa razy zdarzyło mi się, że w trakcie miesiąca musiałam dać oczom porządnie odpocząć i zdjąć soczewki na noc. Teraz na nic nie narzekam, chociaż od razu uprzedzam, że w moim przypadku nie jest tak, że po 30 dniach zdejmuję soczewki i od razu zakładam następne. Zawsze robię przynajmniej dwu-trzydniową przerwę, a czasem zdarza mi się wrócić do okularów na dwa tygodnie (rekord to miesiąc, ale wtedy nie pracowałam i było mi wszystko jedno czy mam na nosie okulary, czy nie).

Korzyści wynikające z noszenia soczewek

Przez cały czas widzę idealnie – zarówno tuż po przebudzeniu jak i już po położeniu się do łóżka. Nie muszę pamiętać o odłożeniu okularów, szukać ich po ciemku w razie nocnej pobudki ani denerwować się tym, że spod prysznica wychodzę ślepa jak kret :)

Nie wkurza mnie słońce. Świeci mi prosto w oczy? Luzik, mogę jak normalny człowiek założyć okulary przeciwsłoneczne i jest super. Wcześniej musiałam wybierać – albo słońce dawało mi po oczach, ale widziałam przynajmniej wszystko dookoła mnie, albo chowałam się za ciemnymi szkłami i nie widziałam prawie nic. W przydomowym ogródku mi to nie przeszkadzało, ale na ulicy albo na plaży było już gorzej – nawet bym nie zauważyła, że 20 metrów dalej topi się moje dziecko :P Wiem, że są szkła, które na zewnątrz same się przyciemniają, a i sama kiedyś miałam zwykłe okulary, do których ciemne szkiełka przyczepiało się na magnesik, ale do mnie to jakoś nie przemawia.

Codzienny komfort użytkowania – nic mi się nie brudzi, deszcz nie jest problemem, a co najważniejsze – soczewki nigdy mi nie zaparują. Co prawda moje super-hiper-extra szkła były bardziej odporne na brudzenie się niż te standardowe oraz wyjątkowo szybko odparowywały, ale i tak często wkurzało mnie codzienne wycieranie szkieł, a  zimą – także czekanie kilkadziesiąt sekund aż szkła w pełni odparują i przestanę być ślepa.

Makijaż – mam ponoć piękne oczy (a w dodatku jestem skromna, no nie?) i tym bardziej lubię je podkreślać. Wystarcza mi do tego kredka i tusz, ale… przy okularach odpadały wszelkie tusze wydłużające rzęsy. Czemu? Wydłużone soczewki smyrały szkła okularów i tym samym zawsze, ale to zawsze kończyło się na bólu oczu i pobrudzeniu szkieł. W soczewkach mogę zaszaleć, bo moich rzęs nic nie ogranicza :)

Soczewki całodobowe – kompendium wiedzy

Decyzji o zakupie i noszeniu soczewek nie należy podejmować bez konsultacji z okulistą lub optometrystą. Raz, że trzeba dopasować idealny produkt dla Twoich oczu, a dwa – soczewki całodobowe nie sprawdzają się u każdego.

Po kilkunastu godzinach noszenia soczewki mogą się wysuszać, więc zawczasu warto zaopatrzyć się w krople do oczu. Ja przez wiele miesięcy nie miałam z tym problemu, ale ostatnio rozważam taki zakup – ot, na wszelki wypadek.

Soczewki całodobowe nie powinny mieć kontaktu z wodą – na początku trudno było mi się przyzwyczaić do tego, że przy braniu prysznica (i myciu włosów!) muszę być bardzo ostrożna. Tak samo z makijażem – raz, że trzeba uważać na soczewki podczas malowania się, a dwa – zmywanie makijażu w soczewkach to wyższa szkoła jazdy. Właśnie dlatego odpuściłam sobie cienie do powiek, trwałe eyelinery i wodoodporne tusze do rzęs. Coś za coś.

Takie soczewki również można zdejmować na noc i od czasu do czasu zdarza mi się to robić, kiedy czuję, że oko potrzebuje odpoczynku. Zaobserwowałam jednak, że soczewki całodobowe są sztywniejsze i tym samym trudniej się je zakłada po zdjęciu, więc gdybym nie chciała w nich spać to już wolałabym zdecydować się na elastyczne soczewki jednodniowe. Specjaliści zalecają również, aby robić sobie krótkie przerwy między starymi a nowymi soczewkami, a raz na jakiś czas warto odpuścić je sobie na miesiąc i albo wrócić na ten czas do okularów, albo korzystać z soczewek jednodniowych.

Soczewki przeznaczone do noszenie w trybie miesięcznym dostarczają rogówce sześciokrotnie większą ilość tlenu niż tradycyjne soczewki. Tym samym lepiej sprawdzają się u osób pracujących przy komputerze.

A jak to jest u Was – soczewki, okulary czy wzrok idealny nawet bez wspomagaczy?

  • AgaMamaDusi

    U mnie póki co idealny choć ostatnio martwiłam się że po 2 latach pracy przy monitorze coś jest gorzej bo mnie często gęsto bolały… Na szczęście to kwestia tylko kropelek i nawilżania ;-)

  • Domowa Księgowa

    Wita również okularnica, nosiłam okulary w przedszkolu przez zeza, później do czasów studiów miałam przerwę. Na studiach lewe oko zaczęło lecieć w dół, w tej chwili -5, a prawe zezowate oko wzięło z niego przykład, tylko w drugą stronę i ma +0,75. Ja nie umiałabym żyć z soczewkami, jestem za bardzo roztrzepana, za często gubię rzeczy, za często nie wiem, gdzie je położyłam. Bez okularów też dobrze widzę, ale boję się jeździć samochodem- nie ma opcji bez okularów, włącza mi się Matrix. Ja uwielbiam, co dwa lata dobierać nowe oprawki do okularów, dla mnie okulary to takie określenie siebie i taka moja biżuteria prócz obrączki i pierścionka zaręczynowego na ręku, bo więcej świecidełek nie noszę :)

    • Mnie czasem korcą nowe oprawki, ale jak przypominam sobie ile zapłaciłam za szkła to odechciewa mi się zmian :D

  • Maria Kasperczak

    ja zawsze chciałam nosić okulary ;) w 6 klasie okazało się że są potrzebne, wada -4, bez okularów się nie widzę, twarz zupełnie się zmienia, za duzo jest na widoku