rozwód

Dlaczego celebryci rozwodzą się częściej niż zwykli ludzie?

Kto czyta „Pudelka” ten nie błądzi i wie, że Angelina Jolie i Brad Pitt oficjalnie potwierdzili, że biorą rozwód. Zostawmy jednak Brada oraz Angie w spokoju i zastanówmy się…

Dlaczego celebryci rozwodzą się częściej niż zwykli ludzie?

Bo łatwiej wziąć im ślub.

Zorganizowanie ślubu i wesela to spore koszty. Przeciętny Kowalski z reguły albo w tym celu się zapożycza, albo wydaje swoje oszczędności, albo emigruje w celach zarobkowych – mało kogo stać, żeby z marszu wyłożyć kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy (bo z reguły takie są koszty). Dla sławnych i bogatych koszty zmiany stanu cywilnego są mniej odczuwalne, a jak wiadomo – „łatwo przyszło, łatwo poszło”.

Bo nie łączy ich kredyt hipoteczny (ani taki, który wzięli na zorganizowanie wesela).

Moi znajomi często powtarzają, że wspólny kredyt scala związek bardziej niż sam ślub. I jest w tym sporo prawdy – łatwiej rozstać się, kiedy para nie ma żadnych wspólnych zobowiązań finansowych. Człowiek nie zastanawia się wtedy jak rozwiązać kwestię kredytu, gdzie zamieszkać po rozwodzie i sprzedaży wspólnego domu…

celebryci

Bo są w lepszej sytuacji finansowej.

Ponoć najważniejsze są zdrowie i miłość do drugiej osoby. Problem w tym, że nie samą miłością człowiek żyje, a ludzie najczęściej kłócą się o… pieniądze. Ja sama robię się bardziej nerwowa, kiedy okazuje się, że kolejny miesiąc jestem pod kreską. Trudno jest zachować spokój, kiedy brakuje kasy, stąd już tylko krok do wzajemnego obwinia się kto więcej wydaje, a kto mniej zarabia. Celebryci raczej nie zastanawiają się czy w pierwszej kolejności opłacić rachunki, czy kupić coś do jedzenia.

Bo w ich świecie łatwiej jest w pojedynkę utrzymać dzieci.

Myślicie, że Angelina będzie miała teraz dylemat za co utrzymać gromadkę dzieci? Raz, że ona zarabia mnóstwo kasy, a dwa – Brad na pewno będzie płacił wysokie alimenty. Moja koleżanka, która dostanie na dziecko 500 zł i stanie przed koniecznością wynajmu mieszkania (bo dom należy do jej męża) pięć razy zastanowi się, czy rozwód jest aby na pewno dobrym pomysłem… Chociażby ze względu na dziecko, które ma na utrzymaniu.

paparazzi

Bo całe życie są na świeczniku.

Każdy ich krok śledzą setki paparazzich oraz miliony fanów na całym świecie. I dlatego wcale nie dziwi mnie, że w takich okolicznościach łatwiej jest wyładowywać negatywne emocje na swoim partnerze oraz że mogą pojawiać się problemy z wzajemnym zaufaniem. Przeciętna Kowalska nie czyta na swój temat kilkudziesięciu plotek dziennie, a z okładek kolorowych magazynów nie dowiaduje się po kilka razy w ciągu miesiąca, że mąż ją rzekomo zdradza.

Bo często się rozstają z powodu wyjazdów.

Celebryci często są w podróży – a to jakaś trasa koncertowa, a to kręcenie filmu na drugim końcu świata, a to promocja tego filmu albo festiwale, na których trzeba się pokazać… Pół biedy jeśli podróżuje jedna osoba, ale jeśli dotyczy to i męża, i żony to pojawia się pytanie: „kiedy oni mają czas dla siebie i dla swojego związku?”.

Bo nikogo to już nie dziwi.

Generalnie rozwody są coraz bardziej powszechne, ale w przypadku celebrytów powoli normą staje się to, że mają ich po kilka na koncie. Was też pewnie bardziej będzie dziwił trzeci mąż Waszej sąsiadki niż siódmy mąż znanej aktorki. Ostatnio głośno było o ślubie Małgorzaty Rozenek z Radosławem Majdanem. A czy wiedzieliście, że dla obojga z nich był to ślub nr 3?

hollywood

A Wy co myślicie na temat ślubów i rozwodów gwiazd? Faktycznie jest tak, że celebryci rozstają się częściej niż zwykli ludzie?

  • Jeśli spojrzeć na przytoczone argumenty to faktycznie jest w tym sporo racji.

  • Katarina

    To nieprawda:) Obecnie coraz więcej osób w okolicy 30stki lub 35tki ma już za sobą „i że cię nie opuszczę…przynajmniej przez dwa lata”:)
    Zresztą, wiadomo od dawna, że najczęstszą przyczyną rozwodów jest małżeństwo:D

    • „Zresztą, wiadomo od dawna, że najczęstszą przyczyną rozwodów jest małżeństwo:D” DOBRE!!! :D

  • Jaga

    W przypadku celebrytów przez wielkie C – zazwyczaj chodzi o rozgłos, media, globalne zainteresowanie. Głośne, wielkie wesela i jeszcze huczniejsze rozwody :)
    Na szczęście nie mam nic wspólnego z całym tym blichtrem, nie muszę spieszyć z rozwodem, by o mnie pamięć nie minęła :)))