szpital

Mam wielki żal do lekarzy…

Od mojego wypadku minął miesiąc, a ja z każdym dniem mam coraz większy żal do lekarzy.

Przede wszystkim o to, jak mnie potraktowano podczas wizyty kontrolnej 10 dni po wypadku. Bez postawienia diagnozy i bez zrobienia dodatkowych badań odesłano mnie do domu i kazano czekać kolejne trzy tygodnie. Na co? Nie mam pojęcia.

Dopiero na prywatnej wizycie u ortopedy postawiono diagnozę – awulsyjne złamanie kości piętowej. Lekarz nie dowierzał, że przez trzy tygodnie pozostawiono mnie samej sobie. Że nikt nawet nie spojrzał na moją stopę, że nie zalecono mi zdjęcia gipsu („Proszę pani, obecnie ta szyna gipsowa bardziej pani szkodzi niż pomaga. Na prawdę lekarz nie kazał jej zdjąć?”), że skoro podejrzewano zerwane więzadło to nikt nie zrobił mi badania USG stawu skokowego.

Z uśmiechem na ustach i dokumentacją medyczną od prywatnego lekarza wybrałam się więc na kolejną wizytę u ortopedy na NFZ. I kolejne rozczarowanie – niemal siłą wybłagane skierowanie na tomografię komputerową i na rehabilitację, zero przejęcia tym, że nie jestem w stanie postawić stopy płasko na podłodze, bo jest wykrzywiona pod kątem i w dalszym ciągu boli (nikt jej nie nastawił). No i stwierdzenie, że na kolejną wizytę mam się zapisać dopiero po zakończeniu rehabilitacji (terminy na NFZ to połowa 2017 roku) albo po odebraniu wyników badania tomografem (pierwszy wolny termin dla skierowania z dopiskiem „pilne” – 1. grudnia), bo wcześniej to i tak nie ma sensu (albo samo mi przejdzie, albo tomografia potwierdzi uraz i dopiero wtedy będzie podjęta decyzja dotycząca dalszego leczenia). Milusio…

Wyrok

Wiem, że ludzie zmagają się z gorszymi problemami, ale jest mi cholernie smutno. Polska nie jest krajem, w którym można sobie pozwolić na bycie chorym i to już chyba nigdy się nie zmieni. Nie mogę uwierzyć, że lekarze potrzebują aż 2,5 miesiąca, aby ustalić czy faktycznie złamałam nogę. ABSURD!!! Gdybym miała pieniądze na prywatne leczenie od A do Z to pewnie już teraz byłabym w stanie chodzić o własnych siłach. A tak jestem skazana na NFZ, chodzenie o kulach i zastanawianie się o jeszcze mnie czeka.

żal do lekarzy

  • Katarina

    A ja nie mam żalu, mnie WKURWIA fakt, że do endokrynologa nie ma już miejsc na 2017, ale jak zapłacę 120 zeta, to czekam na wizytę 3-4 tygodnie. Ginekolog prawie to samo, no może czekam 2 miesiące, a jak płacę, to mam wizytę za dwa dni…To na co KURWA idą moje składki?????????????????????????
    Co za pierdolony kraj.
    pardon my language.