parking

CSI: Kryminalne zagadki

To był zwykły dzień.

Wybraliśmy się samochodem na zakupy i kiedy staliśmy na parkingu podeszła do nas kobieta z czwórką dzieci. Zaczęła rozpaczać, że jest bardzo zmęczona i poprosiła, żebyśmy pozwolili jej usiąść w samochodzie, aby mogła chwilę odpocząć razem ze swoimi pociechami.

M. bez wahania wyraził zgodę, chociaż mi nie podobało się, że zostawił w stacyjce kluczyki. Stwierdziłam jednak, że nie będę robić afery – w końcu co może nam zrobić matka z czwórką dzieci w wieku od 2 do 8 lat? W dodatku padał deszcz, więc zrobiło mi się jej żal.

Po chwili namysłu zaproponowałam jednak, że usiądę na miejsce pasażera i wezmę na kolana dwuletnią dziewczynkę. Wiadomo – lepiej dmuchać na zimne, a strzeżonego Pan Bóg strzeże. Kobieta lekko się skrzywiła, ale uznałam, że nie będę się tym przejmować. Już wsiadałam do środka, kiedy drzwi się zatrzasnęły i samochód ruszył z piskiem opon. W jednej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że babsko bezczelnie kradnie nam samochód (i to ze mną w środku!)!

samochód

Próbowałam w trakcie jazdy otworzyć drzwi i wysiąść zanim samochód rozbije się na którymś z przydrożnych drzew. Złodziejka zaczęła więc na mnie krzyczeć, że jestem nieodpowiedzialna i że za chwilę to ja nas wszystkich pozabijam.

Tego było już za wiele! Nie wytrzymałam i zaczęłam się wydzierać, że nieodpowiedzialna to jest ona, bo wiezie w kradzionym samochodzie czwórkę dzieci i żadne z nich nie ma fotelika. Następnie powiedziałam, że jak już tak bardzo chce nam ukraść samochód, to proszę bardzo, ale w takim razie ja porywam jej najmłodszą córeczkę.

O dziwo, kobieta od razu zgodziła się na moją propozycję, a ja… obudziłam się. Z przekonaniem, że wraz z upływem czasu moje sny są coraz bardziej porąbane.