a dla dziecka czekolada

A dla dziecka czekolada!

Uwielbiam smak czekolady (zwłaszcza białej z wiórkami kokosowymi) i jako dziecko miałam to „szczęście”, że słodycze towarzyszyły mi na każdym kroku. Na urodziny – czekolada. Na Dzień Dziecka – czekolada. Na imieniny – czekolada. Na święta – czekolada. Odwiedziny gości – czekolada. Ktoś z klasy miał urodziny? Przynosił cukierki czekoladowe.

Później urodził się eM i… historia zatoczyła koło. Mój syn bardzo wcześnie poznał smak czekolady i zarówno ode mnie jak i od innych dostawał mnóstwo słodyczy. Czy widziałam w tym coś złego? Nie. Raz, że dla mnie było to zupełnie normalne, a dwa – moje dziecko może i uwielbia słodkości, ale też samo też potrafi je sobie ograniczać. I o ile mała Kasia potrafiła zjeść na raz całą czekoladę, o tyle mały eM nie dość, że otwierał ją dopiero po kilku dniach, to jeszcze zdarzało mu się jeść ją przez tydzień (chyba, że wcześniej wpadła w moje ręce).

dla dziecka czekolada

Tak jak już pisałam – dla mnie i dla wszystkich w moim otoczeniu było to całkowicie normalne.

Kiedy więc moje dziecko poszło do przedszkola i zaczęło dostawać zaproszenia na imprezy urodzinowe kolegów, to prezenty dla nich zawsze składały się z zabawki i czekolady. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym czy robię dobrze – czekolada dla dziecka była dla mnie taką samą oczywistością jak to, że 1+2=2.

Dzieciństwo bez czekolady

Wszystko zmieniło się pewnego dnia, kiedy to trzy- lub czteroletni eM opowiadając o swoim dniu w przedszkolu wspomniał coś o koledze, który był uczulony na czekoladę. Wstyd się przyznać, ale wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że coś takiego w ogóle istnieje i zaczęłam zastanawiać się ile takich dzieci może być w naszym otoczeniu. Poszperałam więc w internecie i przeżyłam kolejny szok – okazało się, że oprócz rodziców alergików jest też cała masa rodziców, którzy najzwyczajniej w świecie nie życzą sobie, aby ich dzieci jadły słodycze!

Wyjścia były więc dwa – mogłam sobie pomyśleć: „Co za oszołomy! Dzieciom odmawiają słodyczy? Przesada!” i dalej robić swoje, albo wykazać się odrobiną empatii i zmienić swoje podejście do tematu.

Czekolada dla każdego

W mojej opinii dzieciństwo rządzi się swoimi prawami i w zjedzeniu przez dziecko od czasu do czasu czegoś słodkiego nie ma nic złego. W pełni szanuję jednak poglądy innych rodziców i nigdy nie zamierzałam nikogo przekonywać do tego, że wychowywanie dziecka bez czekolady to forma znęcanie się nad nim… Poza skoro już wiem, że są dzieci, które ze względów zdrowotnych nie powinny jeść czekolady, to dlaczego miałabym kupować dla nich czekoladowe słodycze, na które mogłyby tylko popatrzeć…?

Cóż więc zrobiłam? W przypadku dzieci z przedszkola eM i innych maluchów, co do których nie byłam pewna czy mogą jeść słodycze (lub wiedziałam, że nie mogą) zaczęłam stawiać wyłącznie na prezenty nie nadające się do spożycia albo na dodatki do zabawek w postaci owoców, jogurtów, soków itp. Z kolei w przypadku pozostałych maluchów od czasu do czasu wciąż zdarzało mi się kupować dla nich słodycze, ale na zdecydowanie mniejszą skalę.

A jakie jest Wasze podejście do słodyczy w diecie dzieci?