Jak to jest być 30-letnią mamą 13-latka?

Wydawać by się mogło, że skoro zostałam mamą w wieku lat siedemnastu, to właśnie początki mojego macierzyństwa były dla mnie największym wyzwaniem. Ale czy na pewno?

Jak to jest być 30-letnią mamą 13-latka?

Od mojego nastoletniego wieku minęło tak mało czasu, że w sumie sama nie do końca to ogarniam. Jestem na bieżąco z serialami dla nastolatków (bo wciąż mnie ciekawią), kojarzę młodzieżowych idoli nagrywających na youtube (bo czasem sama ich oglądam) i wiem nawet czym jest aplikacja “Tik Tok” (bo sama z niej korzystam, chociaż bardziej jako obserwator niż twórca). Tym samym mam wiele wspólnych tematów z eM, co jest w gruncie rzeczy bardzo fajne, ale też bywa źródłem konfliktów.

Dlaczego? Ano dlatego, że eM ma znacznie utrudnione “wciskanie mi kitów”, którymi zarówno ja jak i moje koleżanki mogłyśmy bez obaw faszerować naszych rodziców, którzy o wielu rzeczach po prostu nie mieli pojęcia. Tym samym mogę powiedzieć o sobie, że czasem bywam bardzo czepialską matką, która wciąż doskonale pamięta swoje pomysły z czasów nastoletnich i po swoim dziecku spodziewa się dosłownie wszystkiego.

Z drugiej strony – często zdarza mi się młodemu odpuszczać z tego powodu, że… no właśnie – patrz punkt wyżej. Wciąż pamiętam jak to jest, kiedy opinia rówieśników jest bardzo ważna, a błahe problemy urastają do rangi konfliktów międzygalaktycznych. Łatwo jest mówić: “Olej innych i żyj po swojemu”, ale do nastoletnich głów często dociera to dopiero po kilku (jak nie kilkunastu) latach.

boy

Przez niewielką różnicę wieku często zdarza mi się też zapominać, że łączy nas relacja mama-syn i ktoś z boku mógłby pomyśleć, że eM jest moim młodszym bratem. Zwłaszcza, jeśli posłuchałby naszych sporów (a oboje jesteśmy bardzo uparci i niecierpliwi). Poza tym w naszym domu panuje powszechne zamiłowanie do używania sarkazmu i ironii, więc postronni obserwatorzy często słuchają nas z niedowierzaniem (ale spokojnie, wzajemny szacunek to podstawa).

Jak matka z matką

Jako 30-letnia mama nastolatka mam jednak spory problem w kontaktach z innymi rodzicami. Ludzie w moim wieku mają znacznie młodsze dzieci, z kolei ludzie z dziećmi w wieku eM często są na innym, bardziej ustabilizowanym, etapie życia.Tym samym postrzegamy rodzicielstwo zupełnie inaczej i czasem brakuje mi możliwości pogadania z kimś w moim wieku, kto ma aktualnie takie same problemy i dylematy jak jak. Wiecie, moje koleżanki będą szukać podstawówki dla swoich dzieci, a ja będę rozmawiać z eM o tym, na jakie studia będzie składał papiery… Trochę creepy, co nie?

Poza tym, kiedy eM był mały, to nie miałam okazji, żeby się wyszumieć i często słyszałam od rówieśników: “Oj tam, ty odchowasz młodego i będziesz miała luz. A my? Będziemy w tym czasie zmieniać pieluchy naszym dzieciom i będziemy ci zazdrościć”… Tylko czy na pewno tak będzie? Trochę nie widzę siebie i młodego balujących w tym samym klubie ;)

Czy mogłoby być lepiej?

Gdybym miała wybór to na pewno wolałabym zostać mamą znacznie później, wtedy, kiedy bym do tego dojrzała psychicznie i kiedy moja sytuacja finansowa byłaby bardziej stabilna. W tym momencie przeraża mnie wizja posiadania dorosłego dziecka w wieku trzydziestu kilku lat i tego, że dość realne jest to, że zostanę babcią przed moimi czterdziestymi urodzinami (bo młody będzie miał wtedy 23 lata).

Mimo wszystko, delektuję się tym moim macierzyństwem i wiem jedno – gdyby nie eM to dzisiaj byłabym zupełnie inną osobą. A w gruncie rzeczy lubię siebie i swoje obecne życie, chociaż wiem, że daleko mu do doskonałości :)