jestem z nauczycielami

Jestem z nauczycielami!

Nauczyciele odegrali w moim życiu bardzo ważną rolę. Niejednokrotnie udowodnili, że dla dobra ucznia są w stanie wyjść poza utarte schematy i dać od siebie coś więcej niż tylko to, czego wymaga od nich realizacja podstawy programowej.

#razemznauczycielami

Do dziś miło wspominam swoje nauczycielki i nauczycieli z Zespołu Szkół nr 31 w Toruniu (Szkoła Podstawowa i Gimnazjum). To dzięki nim zawsze chętnie chodziłam do szkoły i na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe. Wyciągnęli pomocną dłoń, kiedy w wieku 9 lat straciłam tatę i później też zawsze mogłam na nich liczyć. To dzięki nim i ich wierze we mnie zaczęłam pisać (wiersze, opowiadania, artykuły do szkolnej gazetki) i odnalazłam swoją największą pasję.

Potem było IX Liceum Ogólnokształcące w Toruniu. Gdyby nie wsparcie nauczycieli to jako młoda mama (eM urodził się w wakacje po I klasie) pewnie miałabym spory problem z ukończeniem szkoły w terminie i ze zdaniem matury. Poza tym w okresie, kiedy przez pół roku miałam nauczanie indywidualne i nauczyciele przyjeżdżali do mnie do domu, miałam szansę poznać ich z zupełnie innej strony i okazało się, że prywatnie są cudownymi ludźmi, zawsze chętnymi do pomocy. I to nawet ci, których jeszcze kilka miesięcy wcześniej bardzo się obawiałam…

Kiedy w 2013 roku przygodę ze szkołą zaczynał eM to nie miałam żadnych wątpliwości, że wysłanie go do podstawówki, którą sama ukończyłam było jedną z najlepszych opcji – właśnie ze względu na nauczycieli i pozostałą kadrę pracowników szkoły.

Tak samo jest zresztą dziś w warszawskiej szkole eM – widzę na każdym kroku zaangażowanie grona pedagogicznego i wiem, że moje dziecko jest w dobrych rękach.

I właśnie dlatego #jestemznauczycielami i w pełni popieram ich protest.

Praca nauczyciela jest lekka, łatwa i przyjemna

Wierzyłam w to, kiedy byłam małą dziewczynką. Kiedy sama zostałam mamą zrozumiałam jaka odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach i ile muszą mieć cierpliwości wobec swoich uczniów. Dla mnie za dużo stanowił czasem jeden 7-latek, a oni musieli poradzić sobie z całą klasą… I tak codziennie przez kilka godzin…

Dużo wolnego? To temat do dyskusji… Trzeba przecież mieć czas na sprawdzenie klasówek, przygotowanie się do prowadzenia kolejnych lekcji, wymyślanie zadań dla uczniów etc. Do tego różne dyżury w szkołach, zebrania z rodzicami, rady pedagogiczne…

Pewnie, że jeżeli nauczycielom ich praca się nie podoba to zawsze mogą poszukać innego zatrudnienia i iść np. pracować na kasie w Biedronce. Nierzadko zarobiliby tam nawet więcej niż jako zarabiaja obecnie. Tylko czy jako rodzic naprawdę chciałabym, aby w ten sposób moje dziecko straciło nauczycieli, których uwielbia i którzy mają pozytywny wpływ na kształtowanie go, jako człowieka? Nie chcę też, aby mojego syna uczyli sfrustrowani ludzie, którzy z jednej strony chcą uczyć, ale z drugiej wciąż muszą zaciskać pasa i martwić się o to z czego utrzymać rodzinę.

#wspieramnauczycieli

Mam też świadomość, że nauczyciele chcą strajkować nie tylko z troski o samych siebie, ale też robią to dla swoich uczniów. Ostatnia reforma edukacji to jakaś kpina, a obecna podstawa programowa jest wręcz przeładowana materiałem… Trzeba w końcu otworzyć oczy MEN na to, co dzieje się w polskich szkołach, a prawda jest taka, że dzieje się źle… Bardzo źle…

Jako była uczennica i jako rodzic kolejnego pokolenia uczniów trzymam więc za nauczycieli kciuki. I boję się tylko jednego… Że rządzący postanowią wykorzystać szansę, aby nauczycielom dowalić po całości i ostatecznie dadzą im podwyżki, ale w zamian zrezygnują ze swoich obietnic wyborczych (m.in. 500+ na pierwsze dziecko bez kryterium dochodowego). Chyba domyślacie się na kogo wówczas zostałaby skierowana publiczna nagonka?