matka polka terrorystka

Matka Polka Terrorystka

Jestem matką. Mój syn ma już 10 lat, ale społeczeństwo na samo hasło „matka” i tak patrzy na mnie przez pryzmat zupek, kupek i wymuszania czegokolwiek, bo „urodziłam dziecko i należy mi się za to uwielbienie ludu”. Jestem traktowana jak „matka polka terrorystka” i strasznie mnie to wkurza, ale… stereotypy nie biorą się znikąd i prawda jest taka, że…

To matki matkom zgotowały ten los.

Męczennice, laktacyjne terrorystki, przedstawicielki ruchu antyszczepionkowców, fanatyczki ekologii, zwolenniczki bezstresowego wychowywania, wszechwiedzące matki jedynaków, stałe bywalczynie MOPRu hołdujące zasadzie „za hajs z dzieci baluj!” i wózkowe taranujące na swej drodze wszystko i wszystkich… Jedne do przesady zapatrzone w swoje potomstwo i tego samego wymagające od całego świata, a drugie – wychodzące z założenia, że dziecko wystarczy hodować, bo wychowa je ulica.

We własnym mniemaniu lepsze od innych, a tymczasem tak samo wkurzające dla postronnych obserwatorów.

Urodzenie dziecka nie daje kobiecie immunitetu, który pozwalałby na olewanie wszelkich zasad funkcjonowania w społeczeństwie. Owszem, można poprosić o przepuszczenie w kolejce czy ustąpienie miejsca w autobusie, ale nie można wymagać, aby cały świat padł na kolana przed matką i jej potomstwem.

Ostatnio na FB mignął mi post, w którym matka wyrażała swoje oburzenie, bo nie zmieściła się z wózkiem do autobusu. Jej zdaniem część pasażerów powinna wysiąść, aby ona na spokojnie mogła odbyć swoją podróż. Do dziś nie jestem w stanie tego ogarnąć, bo przecież ci wszyscy ludzie wsiedli do autobusu na wcześniejszym przystankach i zapłacili za swoje bilety. Z jakiej racji mieli wysiąść, zrezygnować ze swoich planów i zrobić miejsce dla tej kobiety – bo jest matką?

autobus

Kiedy eM się urodził to od samego początku jeździłam z nim komunikacją miejską, bo nie mieliśmy samochodu (zresztą nie mamy go do dziś). Mój wózek był ogromny i nie zawsze byłam w stanie wsiąść z nim do autobusu, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby mieć o to do kogokolwiek pretensje. Po prostu zawsze brałam pod uwagę, że warto wyjść wcześniej, bo być może będę musiała poczekać na kolejny autobus oraz omijałam godziny szczytu.

Wracając jednak do mamuśki z FB… W komentarzach pod jej wpisem rozpoczął się lincz wszystkich matek i generalnie zrobiło się niemiło. Jak widać – wystarczy jedna matka (i jedna sytuacja), a społeczeństwo już wyrabia sobie negatywną opinię na temat macierzyństwa w ogóle. A wystarczyłaby odrobina empatii, uprzejmości, pokory, szacunku dla innych oraz zwyczajna ludzka przyzwoitość. Zarówno ze strony matki jak i całego społeczeństwa…