w religii najgorszy jest fanatyzm

W religii najgorszy jest fanatyzm

Jestem katoliczką, mieszkam w Polsce i uważam, że… w religii najgorszy jest fanatyzm.

Na każdym kroku straszy się nas imigrantami z krajów muzułmańskich, którzy to mają stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy. Częściowo się tym zgadzam, bo jednak liczba zamachów terrorystycznych w ostatnich latach mówi sama za siebie. Jednak z drugiej strony – bardzo dobrze pamiętam z lekcji historii jak swego czasu wyglądała chrystianizacja Europy…

Najgorszy jest fanatyzm

Fanatyzm (łac. fanaticus, dosł. „zagorzały”, „szalony”) – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na silnej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych występujące w połączeniu ze skrajną nietolerancją wobec przedstawicieli odmiennych poglądów. Obecnie przez fanatyzm religijny rozumiana jest postawa skrajnie nietolerancyjna z bezkompromisową żarliwością religijną.

Taką definicję fanatyzmu znalazłam w Wikipedii.

Fanatyzm religijny to coś, czego boję się najbardziej

Fanatycy to nie tylko islamscy terroryści, ale też katolicy, którzy zmuszają innych do postępowania zgodnie ze swoimi przekonaniami. Tym samym fanatyczką religijną może być nauczycielka matematyki, która każdą lekcję zaczyna nie od “dzień dobry”, ale od zmuszenia uczniów do wspólnej modlitwy (pomimo tego, że połowa klasy jest niewierząca). Fanatykiem może być też ksiądz, który pali na stosie książki dla młodzieży, bo ich fabuła rozgrywa się w świecie magii. Fanatyczką może być babcia która zerwie kontakt z wnukami, bo ich rodzice nie zdecydowali się na ślub kościelny. Fanatykiem może być też nauczycielka WDŻ, która wbija dzieciom do głowy, że jedyną słuszną metodą antykoncepcji jest kalendarzyk małżeński.

fanatyzm religijny

Nie przeszkadza mi to, że ktoś jest głęboko wierzący, dopóki nie narzuca mi tego, jak mam żyć oraz dopóki jego przekonania nie mają negatywnego wpływu na mnie oraz na moich bliskich. Prawda jest jednak taka, że na dzień dzisiejszy więcej przykrości zaznałam ze strony zadeklarowanych chrześcijan niż np. muzułmanów. Czy zatem aby na pewno najbardziej powinnam obawiać się innowierców?

Czy religia jest zła?

Zło nie jest zakorzenione w żadnej religii, a jedynie w ludziach, którzy mają zamknięte umysły oraz przekonania, które są szkodliwe – dla innych, dla ludzkości w ogóle, a czasem nawet i dla nich samych. Jeśli ktoś wzywa współwyznawców do czynienia zła w imię jakiegokolwiek boga albo do robienia czegoś wbrew drugiej osobie, to nie można iść ślepo za takim pseudoautorytetem i wyłączać przy tym zarówno rozumu jak i serca. Każdy ma prawo żyć po swojemu, dopóki pamięta, że jego wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka.

Zamiast bać się konkretnej religii, powinniśmy raczej obawiać się braku tolerancji – bez względu na wyznanie, kolor skóry czy też kraj pochodzenia drugiej osoby.