rozmowy

(Nie) Poważne rozmowy

Mateusz bawi się na podłodze, a ja szykuję się do wyjścia z domu. Nagle Synuś eM łapie się za głowę i wzdycha:

– O nie! Teraz będę musiał prowadzać brata do żłobka!
– Ale jakiego brata?! O czym Ty do mnie mówisz?
– No przecież jesteś dorosła! A jak się jest dorosłym, to się bierze ślub, a potem mama jedzie do szpitala i rodzi dziecko. Więc ja będę starszym bratem i dzidzię będę zaprowadzał do żłobka.


Następnego dnia:

– Mamo, ale co ja będę robił ze swoimi dziećmi? Przecież jak już się ożenię, to będę musiał chodzić do pracy. Dzieci zaprowadzę do żłobka, ale kto je stamtąd odbierze? Przecież ja wrócę do domu dopiero następnego dnia! Chyba będę musiał znaleźć dla nich opiekunkę… Ale gdzie?


Wysiadamy z autobusu i idziemy do przedszkola. Mija nas pani z trzema yorkami na smyczy.

– Mamusiu, a co się stało tej pani? Co ona, zwariowała, że sobie tyle tych psów nakupowała? Co ona sobie myśli?!


Innego dnia mijamy kolejną kobietę spacerującą z psem.

– Proszę pani, a nam pies zginął! Bo też mieliśmy pieska i się nazywał Maksio. Ale teraz kupię sobie nowego psa. Już wybrałem – takiego dużego, z siusiakiem!