Mama Ka od kuchni

Przyznam się bez bicia, że nie potrafię gotować. Nawet mój 3,5-letni synek lepiej sobie z tym wszystkim radzi niż ja. Nigdy to nie było dla mnie problemem, bo mieszkam z mamą i to ona króluje w kuchni.

Obranie jabłka to już dla mnie nie lada wyzwanie – Mateusz na widok noża w mojej ręce woła: “Mamo, tylko nie zrób sobie krzywdy! To jest pioruńsko ostry nóż tylko dla dorosłych!” Moje dania popisowe to woda na herbatę i kanapki (chleb kupuję krojony, a wędlinę i ser w plasterkach) :) Po mojej ostatniej przygodzie nawet mleko podgrzewam w mikrofali, bo inaczej spaliłabym dom (byłam na tyle mądra, że nie zgasiłam gazu przy przenoszeniu ze ściereczką w ręku “kratki”, na którą zawsze stawiam metalowy kubek z mlekiem). Ostatnio udało mi się nie odróżnić mrożonych wiśni od wątróbki. Ale czy to moja wina, że i jedno, i drugie stało w lodówce w podobnych miseczkach?

kanapki

Przygotowanie bardziej skomplikowanych potraw w moim wykonaniu trwa kilka godzin. Bo skoro w przepisie napisane jest “szklanka mąki” to skąd mam wiedzieć jaka szklanka? Duża? Mała? Albo “łyżka cukru” – płaska czy czubata? “Doprawianie do smaku solą i pieprzem” w ogóle pominę milczeniem… Nad takimi błahostkami potrafię zastanawiać się kilkadziesiąt minut!

“Głód jest najlepszym kucharzem”, więc czasem jestem zmuszona do “gotowania”. Jeśli o mnie chodzi to zadowalam się zupkami w proszku, mrożonkami etc. Jest jednak dziecko, które potrzebuje zdrowego odżywiania. Wtedy włączam myślenie na maxa i próbuję wymyślić coś smacznego, ale przede wszystkim łatwego do przygotowania. I w ten sposób Mateusz jada chlebek w jajku, ryż z cynamonem czy też kaszkę mannę. Jeśli mam dobrą passę to wyjdą mi nawet naleśniki lub placki ziemniaczane. A że mama tak rzadko gotuje, to Synuś eM twierdzi, że moje dania są lepsze od babcinych :)

naleśniki

Kiedyś jednak trzeba będzie się nauczyć porządnie gotować… Cały czas jednak mam nadzieję na męża-kucharza, który z chęcią wyręczy mnie w kuchni…