abecadło

Abecadło

Od września moje dziecko zacznie naukę w zerówce. W związku z tym postanowiłam rozpocząć edukację Mateusza w domu już teraz i od kilku dni uczę go literek. Jak na razie Synuś eM odróżnia już A, B, C i D. Kiedy pokazuję mu jakąś literkę i pytam o jej nazwę, Młody nigdy nie zna odpowiedzi. Ale jeśli powiem: “Pokaż mi literkę A” to po chwili namysłu prawidłowo wykonuje zadanie :)

Nauka moją metodą przebiega w taki oto sposób:

Pokazuję Mateuszowi jakąś literkę i mówię mu jak się ona nazywa. Potem razem wymyślamy słowa zaczynające się na tę literkę (chociaż na ogół wymyślać muszę ja :) ). W dalszej kolejności proszę Mateusza, żeby pomyślał, co dana litera przypomina mu swoim kształtem oraz o uzasadnienie jego wyboru. I w ten oto sposób A to dla niego trójkąt, B ma dwa brzuszki, C to pęknięte jajko, a D przypomina mu stołek bez nogi (jego tłumaczenia dotyczące tego ostatniego skojarzenia jakoś nie przemawiają do mojej wyobraźni… ale grunt, że literka została już rozpoznana i zapamiętana). Kiedy omówiliśmy już wygląd literki, Synuś eM ma za zadanie odszukanie jej w jakimś wyrazie (napisanym dużą czcionką). Aby uniknąć “syndromu 3Z” (zakuć, zdać, zapomnieć), każda litera jest wielokrotnie powtarzana, czyli np.:

1. Uczymy się o literce A
2. Uczymy się o literce B
3. Powtarzamy literki A i B
4. Uczymy się o literce C
5. Powtarzamy literki A, B i C
6. Uczymy się o literce D
7. Powtarzamy literki A, B, C i D

abecadło

Ważne jest, żeby wiadomości o tych poszczególnych literkach powtarzać za każdym razem w innej kolejności, np.: (w punkcie 7) C, B, A, D, a innym razem D, C, B, A itd.

Oczywiście Mateusz często się jeszcze myli i zapomina literek, ale kiedy każę mu przeanalizować informacje o poznanych literkach szybko sobie wszystko przypomina.

Taka nauka przez zabawę to fajna sprawa, ale nic na siłę. Jeśli Synuś eM nie ma ochoty na naukę literek to ją sobie odpuszczamy. Chociaż na ogół chodzi za mną i prosi: “Mamo, poucz mnie trochę! Proszę!” :) Daleko nam jeszcze do nauki czytania, a i z nauką pisania trochę przystopowaliśmy, bo widziałam, że to Mateusza nie interesuje (fajniej jest rysować). W końcu moje dziecko ma dopiero 4 lata i mnóstwo czasu na naukę przed sobą….

Przeczytaj również: