Łóżeczko Makka

Jak już wcześniej wspominałam, w piątek dotarło do nas w końcu łóżeczko wygrane w konkursie organizowanym przez Blogimam.pl. Sama nie chciałam brać się za składanie go, więc w sobotę pomogli mi w tym dwaj wujkowie. Po kilku godzinach łóżeczko zostało skręcone, a korzystając z okazji zrobiłam u małego wielkie przemeblowanie, które skończyło się dopiero dzisiaj :P Przede wszystkim pozbyłam się z pokoju wielkiej szafy i zastąpiłam ją dwiema komodami. Robiąc porządek w ubrankach Mateusza od razu odłożyłam dla mojego młodszego kuzyna te, z których Mati wyrósł, więc wiem już co będę musiała dokupić mu na lato.

Mateusz jak to Mateusz najpierw nie mógł się doczekać składania łóżeczka, a potem dzielnie pomagał wujkowi Luckowi i wujkowi Romanowi. To on wydawał wszystkie rozkazy i biegał wszędzie z instrukcją tłumacząc, co teraz trzeba zrobić.

W końcu nadeszła ta upragniona chwila i Synuś eM wdrapał się po drabince na swoje łóżeczko. Ile było przy tym radości! Trochę bałam się tej jego pierwszej samodzielnie przespanej nocy, bo przecież do tej pory zawsze spaliśmy we dwójkę. Okazało się jednak, że moje obawy były bezpodstawne. Mati nie obudził się w nocy ani razu!

makka

Z łóżka jesteśmy naprawdę zadowoleni. Zrobione jest z drewna, a i jest długie, więc pewnie posłuży Mateuszowi na kilka dobrych lat. Na górę wchodzi się po krótkiej drabince, więc sprawia to małemu prawdziwą frajdę. Pod łóżkiem jest wolna przestrzeń, więc wstawiłam tam większość zabawek. W efekcie Synuś eM pół dnia spędza w swojej kryjówce, a drugie pół przesiaduje u góry na łóżku :) Do tego z jednej strony jest wysuwane spod łóżka biurko, przy którym Mati może rysować (na zdjęciu jest ono tylko troszeczkę wysunięte).

Ciężko jest mi się przyzwyczaić do nowego wyglądu pokoju i cały czas się o coś obijam, ale to pewnie kwestia czasu. Tylko w nocy jest mi smutno, bo nie mam już do kogo się przytulać :(