Hej ho, hej ho…

Kiedy byłam dzieckiem świat wydawał mi się bardzo niesprawiedliwy… No bo jak to – dorośli dostają pieniądze za chodzenie do pracy, a dzieciom za chodzenie do szkoły nikt nie płaci?! Poza tym tylko dzieci mają zadania domowe, sprawdziany, do których trzeba się przygotowywać już w domu… A dorośli po pracy odpoczywają :P

Teraz dla odmiany tęsknię za beztroskim dzieciństwem. Za nie przejmowaniem się rachunkami czy też zakupami do zrobienia… No i doceniam to, że w szkole tak na dobrą sprawę miało się luz. Nie nauczyłam się? Zawsze mogłam poprawić ocenę. Nie poszłam do szkoły, bo byłam chora? Mama napisała mi usprawiedliwienia, nadrobiłam zaległości i było ok. Poza tym codziennie uczyłam się o czymś nowym… No i te dni wolne – weekendy, święta, ferie, wakacje…

praca

Praca to jednak spora odpowiedzialność. Oleję swoje obowiązki – dostanę wypowiedzenie. Zachoruję – mniej zarobię. Nie radzę sobie z powierzonymi zadaniami – szef zaczyna wywierać na mnie jeszcze większą presję… No i ta monotonia – codzienne wykonywanie tych samych rzeczy… I tak do emerytury (czyli przez najbliższe kilkadziesiąt lat)!

Czasem jest tak, że z różnych powodów zmieniamy swoje życie o 180 stopni. I właśnie to spotkało mnie od poniedziałku – zaczęłam pracę. Tak, tak – Mama Ka stała się kobietą pracującą :P A że mam płacone za każdą godzinę pracy – zaczynam sobie przeliczać ile czasu pracowałam na każdy jeden produkt w sklepowym koszyku. Coś czuję, że zacznę drastycznie oszczędzać, bo dopiero teraz zaczynam dostrzegać wartość pieniądza ;)

P.S. W razie gdyby nie było mnie przez jakiś czas na blogu – nie martwcie się. Zapewne będę wówczas cieszyć się z nielicznych wspólnych chwil z Synusiem eM… Przez ostatnie dni tak mało mnie widuje (dla przykładu – w poniedziałek 1h w ciągu całego dnia, we wtorek tak samo), że z tego wszystkiego zaczął spać z moją rękawiczką (“bo to pamiątka po mamusi“).

Podobało się? Podaj dalej: