O książkach, zdjęciach i pisaniu piórem….

Jestem tradycjonalistką i mam swoje „zboczenia” :)

Po pierwsze uwielbiam czytać książki. Nie e-booki, ale najzwyklejsze książki w formie papierowej. Przyjemność daje mi nie tylko sam „proces” czytania, ale i takie banały jak zapach papieru czy jego faktura. Śmiem nawet twierdzić, że książki są… zmysłowe (działają na wzrok, dotyk, węch…). Poza tym książka nie powinna mieć ilustracji – wolę, kiedy pozostawia się mojej wyobraźni pole do popisu. Z tego samego względu nie oglądam filmowych adaptacji przeczytanych książek (albo tych, które dopiero zamierzam przeczytać).

o książkach

Poza tym uwielbiam pisać. Nie na komputerze stukając w klawiaturę, ale odręcznie, najlepiej piórem. Najbardziej osobiste notki na bloga powstają właśnie w ten sposób – siadam nad kartką i wylewam na papier swoje uczucia, a dopiero potem przepisuję takiego posta na komputerze. I zawsze mam wrażenie, że na ekranie laptopa tekst wygląda bezdusznie, zostaje okrojony z emocji… Był nawet moment, kiedy zastanawiałam się nad pisaniem na papierze i publikowaniu tego w formie skanów na blogu, ale uznałam, że nie wyglądałoby to zbyt estetycznie ;)

pioro

I na koniec – zdjęcia wolę trzymać w albumie, a nie na dysku komputera. Uważam, że jest z nimi tak jak z tekstem – na monitorze tracą na wartości, znikają wtedy wszelkie sentymenty. Oczywiście nie wywołuję wszystkich zdjęć, bo w dobie aparatów cyfrowych nie miałoby to sensu. Zawsze wybieram te ujęcia, które wzbudzają we mnie najwięcej emocji i to one trafiają do folderu „do wydruku”. Raz w miesiącu siadam przy biurku i zaczynam drukowanie zdjęć (i właśnie za tą funkcję kocham mojego HP Photosmarta). Na moje potrzeby (kilkanaście zdjęć miesięcznie) koszty wydruku nie są zbyt duże, więc zdecydowanie wolę robić to kameralnie w domu niż korzystając z usług jakiejś bezdusznej firmy (kolejne „zboczenie”?).

A jak to jest z Wami?

Podobało się? Podaj dalej: