nasz mały prl

Nasz mały PRL

Nie wiem jak Wy, ale ja książek nigdy nie kupuję… Uwielbiam czytać, ale trzeba przyznać, że książki w Polsce nie należą do najtańszych, więc zbankrutowałabym, gdybym miała odwiedzać księgarnię z taką częstotliwością jak bibliotekę :)

Traf jednak chciał, że w grudniu znalazłam w skrzynce mailowej 50% kod rabatowy na zakupy w jednej z e-księgarni. Początkowo planowałam wybrać z oferty jakąś książkę dla Synusia eM (byłaby w sam raz pod choinkę), ale później stwierdziłam, że jak szaleć to szaleć – i kupiłam książkę dla siebie :) Minęły trzy miesiące i jedno jest pewne – zakupu nie żałuję!

nasz mały prl

Chociaż urodziłam się w 1989 roku i PRL znam jedynie z opowieści innych to mam mega sentyment do tej epoki… Uwielbiam książki i filmy z tamtych lat, non stop wracam do tamtej muzyki. Ba, od lat jestem wierna perfumom “Być może”, w naszej kuchni króluje płyn “Ludwik”, a ostatnio jak głupia jaram się również “Panią Walewską”, szamponem “Bambi (dawniej “Bambino”) i mydłem “Biały Jeleń”.

I chociaż faktem jest, że ludzie nie mieli wtedy łatwo, to jednak w pewnym sensie brakuje mi w dzisiejszych ludziach ówczesnej mentalności. Poza tym kolejki po wszystko, puste półki w sklepach i reglamentacja towarów miały swój niepowtarzalny klimat (przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia, bo wtedy na pewno nie było kolorowo).

A o czym jest książka?

“Dwójka dziennikarzy, Iza i Witek, postanowili na pół roku przenieść się do rzeczywistości przełomu lat 1981/1982. Zamieszkali w bloku z wielkiej płyty, zrezygnowali z Internetu i komórek, a po Warszawie jeździli fiatem 126p. Dziecku wręczyli zabawki pamiętające czasy Jaruzelskiego, a w ich kuchni zagościły dania polecane przez kultową „Przyjaciółkę”.

Po co to wszystko? Autorzy sprawdzili czym różni się współczesne życie od tego sprzed trzech dekad. Zabrali nas w sentymentalną podróż, przyjrzeli się absurdom PRL-u, ale przede wszystkim szukali odpowiedzi na pytanie, czy dziś żyje się nam lepiej.”

znak.com.pl


Autorom gratuluję pomysłu i odwagi, a równocześnie trochę zazdroszczę, że mieli okazję cofnąć się w czasie i spędzić “pół roku w M3 z trwałą, wąsami i maluchem”.

nasz mały prl