list do przeszłości

List do przeszłości

Witaj,

Nie dane było nam się spotkać, a więc nie mogłam przygotować Cię na dorosłość. Zresztą – dziesięć lat temu i tak wiedziałaś wszystko najlepiej i choćbym nawet stawała na rzęsach, to i tak nie uchroniłabym Cię przed tymi wszystkimi błędami, które popełniłaś (a było ich całkiem sporo).

Gdybym jednak miała możliwość przenieść się dziś do przeszłości,  to chciałabym Ci powiedzieć, że…

Jesteś pewna, że znasz się na ludziach, ale jeszcze nie wiesz, że wszyscy ci „Best Friends Forever” zapomną o Tobie przy pierwszej lepszej okazji. Zdziwiona? Wkrótce się przekonasz, że ludzie, bez których nie wyobrażasz sobie życia bardzo łatwo o Tobie zapomną. Prawdziwych przyjaciół poznasz zaś dopiero wtedy, kiedy runie cały Twój świat. Oni o nic nie będą pytać, nic nie będą obiecywać i zawsze będą przy Tobie.

Myślisz, że macierzyństwo będzie trudne, prawda? Z perspektywy czasu zazdroszczę Ci tej naiwności, bo bycie matką okazało się być cholernie trudne. Teraz zadręczasz się, że jesteś nastolatką w ciąży i nie wiesz co dalej. W moim świecie masz 27 lat i… też tego nie wiesz, za to jesteś milion razy bardziej świadoma tego, jak duża odpowiedzialność spoczywa na Twoich barkach.

1

Nigdy nie doceniasz tego, co masz i zawsze chcesz od życia coraz więcej i więcej. Ja już wiem, że to błąd, ale Ty przekonasz się o tym dopiero za jakiś czas. Pewnego dnia obudzisz się z myślą, że zmarnowałaś ponad dwadzieścia lat na tęsknotę za czymś, co już miałaś na wyciągnięcie ręki. Pamiętaj więc, aby cieszyć się drobiazgami, bo to one nadają życiu sens.

Zasługujesz na Oscara, bo jesteś świetną aktorką. Ile ludzie, tyle opinii na Twój temat, a z perspektywy czasu żadna z nich nie była prawdziwa. Zresztą do dziś potrafisz uśmiechać się na zawołanie i udawać, że wszystko jest w porządku, a ja jestem ciekawa czy kiedyś się tego oduczysz. Bo prawda jest taka, że obie mamy problem z mówieniem o naszych uczuciach, ale tylko „teraźniejsza ja” zdaję sobie z tego sprawę i próbuję coś z tym zrobić. Ty, niestety, wciąż myślisz, że tak trzeba i potrwa to jeszcze wiele, wiele lat.

2

Nie spełnią się żadne Twoje marzenia. Brzmi strasznie? Spokojnie, któregoś dnia dotrze do Ciebie, że marzenia się spełnia (nic na świecie nie dzieje się samo). Dzięki temu uda Ci się zrealizować kilka Twoich planów. Musisz być jednak świadoma, że na drodze do szczęścia wielokrotnie stanie Ci brak pieniędzy i nic na to nie poradzisz. Będziesz mogła tylko zweryfikować swoje pragnienia i skupić się na bardziej przyziemnych sprawach. Ja właśnie odpuściłam sobie marzenie o dalekich podróżach na rzecz marzenia o braku debetu na koncie i opłaconych w terminie rachunkach. Proza życia – czasem trzeba wybrać między ciepłym obiadem a nowym lakierem do paznokci…

Powinnaś przestać myśleć o studiach. Stracisz wiele czasu i energii na coś, co i tak do niczego Ci się nie przyda (na szczęście pewnego dnia ogarniesz się na tyle, że indeks odłożysz na półkę i odpuścisz sobie walkę o zaliczenie tej nieszczęsnej ekonometrii). W wieku 27 lat co prawda jesteś bezrobotna i od kilku miesięcy nie możesz znaleźć nowej pracy, ale… przeglądając ogłoszenia częściej dyskwalifikuje Cię brak prawa jazdy niż brak magistra przed nazwiskiem. Potwierdzą to również Twoi znajomi, którzy mają wykształcenie wyższe, a mimo to zapieprzają na śmieciowych umowach w call center.


Kilka słów na zakończenie? Ty masz 17 lat, a ja – 27. Ty zupełnie inaczej wyobrażasz sobie swoją przyszłość, a ja jestem pod wrażeniem swojej głupoty sprzed dekady. Równowaga w przyrodzie została więc zachowana i możemy być pewne, że w swoim życiu nigdy nie umrzemy z nudów. Nie pozwoli nam na to ani eM, ani wrodzony talent do komplikowania sobie życia.

Pozdrawiam,

Kasia

Podobało się? Podaj dalej: