zdrada

Ta druga

Zdarza mi się błądzić w czeluściach Internetu i zaglądać na różne fora dla kobiet. Ostatnio trafiłam na wpis zdesperowanej dwudziestoparolatki, która planowała zemstę na „lafiryndzie, która odbiła jej faceta”. Jak sama przyznała, kochanka jej faceta na pewno nie była świadoma tego, że miał narzeczoną, ale i tak uznała, że jedynym wyjściem będzie upokorzenie rywalki i doprowadzenie do tego, aby wyrzucili ją z pracy.

Czy wiem jak to jest być zdradzaną? I tak, i nie. Miałam w życiu epizod, kiedy wydawało mi się, że jestem jedyną, a potem okazało się, że tak naprawdę jestem tą drugą. Kochanką.

Inna sprawa, że nie miałam pojęcia, że facet jest w związku – twierdził, że aktualnie nie ma nikogo i mieszka ze swoją matką. „Nie zapraszam cię do domu z szacunku do mojej mamy, za krótko się znamy, aby wprowadzać cię do rodziny” – powtarzał. „Nie zdradzaj mnie z kolegami” – żartował, kiedy rozmawiałam z kimś ze znajomych. A potem okazało się, że jego matka była mniej więcej w moim wieku, a osobą zdradzaną byłam w tej relacji niejako ja, skoro koleś grał na dwa fronty.

ta druga

Co czuje kobieta, która odbiera telefon i dowiaduje się, że zniszczyła czyjś związek? Ból, złość i niedowierzanie. Od zawsze wyznawałam zasadę, że „facet zajęty jest dla mnie niewidzialny”, a kiedy koleżanki powtarzały mi, że „nie ma takiego wagonika, którego nie dałoby się odczepić”, tylko wzruszałam ramionami. Bo dla mnie związek to świętość, a ktoś, kto świadomie wchodzi pomiędzy dwójkę ludzi, nie zasługuje na szacunek. Dlatego też przez długi czas obwiniałam się o coś, co tak naprawdę wydarzyło się nie z mojej winy.

Teraz podchodzę do tego z dystansem, ale wtedy czułam się okropnie. Prosząc o wyjaśnienia usłyszałam, że na nie nie zasługuję. Pytając kim jest kobieta, która do mnie zadzwoniła, słyszałam, że to nie mój problem, tylko jego. Wreszcie zadając pytanie dlaczego tak perfidnie się mną zabawił, usłyszałam odpowiedź, że to przecież on jest najbardziej pokrzywdzony z całej naszej trójki, bo to on poniósł konsekwencje, a my zupełnie niepotrzebnie zrobiłyśmy aferę. I że to – uwaga, można umrzeć ze śmiechu! – nasz wina, że wszystko się wydało, bo niepotrzebnie obie drążyłyśmy temat. Zabawne, prawda?

oszust

Czy ta historia czegoś mnie nauczyła? Po tym, co przeżyłam jestem ostrożniejsza w swoich osądach. Mam świadomość, że ta druga nie zawsze wie, że tak naprawdę nie jest jedyną, a co za tym idzie – niekoniecznie ma na celu wejście w czyjąś relację i wywrócenie jej do góry nogami. Dlaczego więc ktoś, kto jest zupełnie niewinny ma płacić za nieswoje błędy? Oczywiście, są zdrady i zdrady. Często jest tak, że ktoś z premedytacją dąży do rozbicia związku i skupia się wyłącznie na swoich pragnieniach. Nie należy jednak generalizować.

Ja miałam to szczęście w nieszczęściu, że trafiłam na babkę z klasą, która uwierzyła mi, a nie facetowi, który wodził nas za nos. Ba, nawet poszłyśmy razem na piwo i do dziś utrzymujemy ze sobą kontakt. Ale co by było, gdyby chciała zrujnować moje życie tylko dlatego, że okazałam się zbyt łatwowierna i zaufałam niewłaściwej osobie?