Ze mną się nie napijesz

Ze mną się nie napijesz?

Moje podejście do alkoholu jest bardzo liberalne. Nie mam nic przeciwko procentom i samej zdarza mi się po nie sięgać, ale…

Nie ogarniam tego, że w Polsce pić trzeba i to niemal przy każdej okazji

Słynne “ze mną się nie napijesz?!” słyszałam w swoim życiu wielokrotnie i przyznam szczerze, że długo nie potrafiłam się zmobilizować do tego, aby w takich sytuacjach odpowiadać “sorry, ale nie”.

W końcu jednak dojrzałam do tego, żeby mówić wprost:

“Dzięki, ale dzisiaj nie piję.”
“Wiesz, co? Nie mam dziś ochoty na piwo/wino/wódkę”
“Nie”

i to bez dodawania “przepraszam”, no bo w sumie za co miałabym przepraszać? Za to, że nie mam na coś ochoty? Z nutką pobłażliwości patrzę więc na znajomych, którzy narzekają: “Borze szumiący, trzecia impreza w tym miesiącu… Znowu trzeba będzie pić.”

Trzymaj pion

Przez niespełna 30 lat swojego życia zbyt wiele razy widziałam ludzi, którym po alkoholu totalnie puszczają hamulce, a potem ubolewają nad swoją głupotą. Zbyt wiele razy byłam świadkiem moralnych upadków… Zbyt wiele razy widziałam jak ludzie pod wpływem ranią swoich bliskich nieprzemyślanymi słowami czy też czynami. Zresztą mi samej zbyt wiele razy zdarzyło się być źle potraktowaną przez innych i wylałam przez nich zbyt wiele łez, aby przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego.

Może przesadzam, ale dla mnie ktoś, kto pije tylko dlatego, że nie potrafi odmówić innym albo pije, bo nie potrafi spotkać się ze znajomymi na trzeźwo, to ewidentnie ma problem. I warto wówczas zastanowić się nad tym, w jaki sposób można ogarnąć siebie i swoje życie, aby pewnego dnia nie obudzić się z ręką w nocniku.

alkohol trzymaj pion

Nie jestem święta

Mi samej raz czy dwa razy zdarzyło się przesadzić z alkoholem, ale przynajmniej nauczyło mnie to, w którym momencie powinnam powiedzieć sobie dość. Sprawę mam o tyle ułatwioną, że mój organizm sam wysyła sygnały i dzięki temu wiem, kiedy wystarczy zwolnić tempo picia, a kiedy zupełnie przestawić się na napoje bezalkoholowe.

Poza tym wiem, że nikomu nie można zaufać w 100%, kiedy jest chociażby pod minimalnym wpływem alkoholu (nawet sobie!). Dlatego, jeśli w naszym gronie są dzieci, a nie ma nikogo, kto akurat nie pije, to ja sama decyduję się zachować trzeźwość. Trzymam się tego do dziś, chociaż mój syn skończy w tym roku lat trzynaście (a już zwłaszcza podczas bezpiecznego plażowania z dzieckiem).

Warto wyciągać wnioski

Teraz działam automatycznie – kilka razy zdarzyło mi się przesadzić, więc teraz staram się, aby to się już nigdy więcej nie powtórzyło.

Gwoli ścisłości – nie jestem abstynentką, nie uciekam z krzykiem na widok butelki wódki i nie przeszkadza mi to, że ktoś w moim towarzystwie pije. Ba, wciąż umawiam się z koleżankami na piwo i kupuję alkohol na mniejsze lub większe imprezy w naszym domu. Wychodzę z założenia, że alkohol jest dla każdego (o ile podczas picia używa mózgu), ale nawet jeśli ktoś z mojego otoczenia przesadzi to wcale nie wysyłam od razu takiej osoby na odwyk i nie szufladkuję jej w swojej głowie jako alkoholika.

Oczekuję jednak, aby ludzie wyciągali ze swoich zachowań wnioski i żeby nauczyli się pić tak, aby nikt potem nie cierpiał.

Przeczytaj również: