nocnik

O nocniku słów kilka

Nasza przygoda z nocnikiem rozpoczęła się, kiedy to Mateusz w wieku kilku miesięcy dostał od chrzestnego nocnik. Uznałam wówczas, że to za wcześnie na naukę i nocnik powędrował do kąta.

Krótko przed drugimi urodzinami Synusia eM nocnik powrócił na honorowe miejsce i rozpoczęła się walka z pampersami. Niestety, mały za nic nie chciał siadać na nocnik i nie przeszkadzały mu nawet mokre majteczki. Myślałam, że może wakacje spędzone z trochę starszymi od niego dziećmi coś dadzą, ale mimo wszystko nadal musiałam go przebierać po kilka razy w ciągu godziny. Tak więc kolejny rok minął mi na kupowaniu pieluch.

Wiosną zapisałam Mateusza do przedszkola. Wiadomo, że wymagane tam jest samodzielne korzystanie z toalety, więc od maja nauka ruszyła na całego. I znowu nic. W pewnym momencie posunęłam się nawet do tego, że za każde siusianie do nocnika płaciłam małemu po kilka groszy. Wytrzymał 3 dni i powrócił do dawnych zwyczajów. Poddałam się i uznałam, że po raz kolejny zaczniemy naukę pod koniec czerwca, gdy zaczną mi się wakacje. Wtedy mogłabym go sama pilnować przez cały dzień.

pampers

I co się okazało? W międzyczasie nadszedł taki dzień, że Mateuszek wstał rano i zaprotestował przeciwko zakładaniu pieluchy. Stanowczo domagał się majteczek, więc mu uległam. Sam z siebie zaczął korzystać z toalety i tak mu zostało do dziś, chociaż minął ponad miesiąc! Co prawda nadal zakładam mu pieluszkę na noc lub na dłuższą podróż autobusem, ale myślę, że wkrótce zrezygnujemy również z tego.

Taki z tego wniosek, że nic na siłę. Dziecko musi samo chcieć zrezygnować z pieluchy, bo inaczej niepotrzebnie się męczy zarówno mama jak i smyk :)

Podobało się? Podaj dalej: