rozmowy niekontrolowane

Rozmowy niekontrolowane

Mateusz jadł sobie płatki zbożowe „na sucho”. Musiałam na moment wyjść z kuchni. Wracam, a przed Mateuszem stoi pusty karton po mleku, zaś rozlane mleko spływa ze stołu na podłogę. Okazało się, że małemu zachciało się jednak płatków z mlekiem, więc sam się obsłużył. Nie chciałam na niego krzyczeć, dlatego powiedziałam:

– Matuś, wylałeś całe mleko. I co teraz będziesz pił wieczorem?
– Mama, ja mam drugie! I mama mi kupi jeśće trzy!


Kiedy Mateusz zaskoczy mnie czymś bardzo pozytywnie, powtarzam mu, że jest dużym, mądrym i ślicznym chłopczykiem. Dobrze to zapamiętał i teraz już nie mogę pominąć żadnego z tych przymiotów :)

– Matuś, jesteś moim kochanym synkiem. Na dodatek jesteś już duży i bardzo mądry.
– I ślićny, mama! I ślićny!


Dopiero od niedawna Mateusz potrafi się przedstawić. Oto fragment jego rozmowy z ciocią:

– Jak się nazywasz?
– Matuś W****
– A gdzie mieszkasz?
– Tu. W domu.
– A na jakiej ulicy?
– Nie na ulicy. Na ulicy nie wolno. Tam są brum brum.


Stoimy na przystanku autobusowym. W pewnym momencie Mati wypatrzył leżącą pod drzewem puszkę po piwie:

– O Bozie! Kto ją tu ziucił?!
– Nie wiem, synku. Ktoś brzydki zrobił bałagan, tak?
– To złodziej!
– Złodziej?
– Tak. Bo złodziej to luj!

Podobało się? Podaj dalej: