foch

Foch i już :P

Święta już, co prawda, za nami, ale tak mnie natchnęło na napisanie notki. W telewizji, radiu itd. słychać co chwilę, że Święta to czas miłości, radości i wybaczania. Ale nie w naszym domu. Mateusz nie wziął do siebie powyższych słów i na 3 dni przed Wigilią strzelił focha. Powód prozaiczny – odmówiłam mu kupna kolejnej zabawki. Robienie naburmuszonej miny i siedzenie samemu w innym pokoju spodobało mu się do tego stopnia, że od tamtej pory niemal przez całe dnie siedzi obrażony na cały świat. Do Wigilijnej kolacji sadzałam go niemal siłą, bo Mati odmówił współpracy. Dziś praktycznie cały dzień przesiedział sam w swoim pokoju mówiąc: „Nikt mnie nie lubi. Mam niedobrą mamę. Będę tu siedział sam. Nie lubię Was!„. I tak w kółko. A ja mam ochotę porządnie nim potrząsnąć i zapytać: CO Z TOBĄ?!

To nie jest tak, że daję mu jakiś konkretny powód do zdenerwowania się. Akurat takie sytuacje mają miejsce bardzo rzadko. Na ogół ładnie się razem bawimy, a za moment Mateusz wstaje z podłogi i idzie siedzieć samemu w ciemnym pokoju. Nawet nie wiem o co mu chodzi, bo nie odpowiada na pytania. Tylko kręci głową, a kiedy wyjdę zaczyna żalić się sam do siebie (ewentualnie zaczyna rozmawiać ze swoim misiem).

Podobało się? Podaj dalej: