hp photosmart

Skąd dzieci biorą się w drukarce?

Przez pierwsze 2,5 roku życia Mateusza nie miałam aparatu fotograficznego, więc z tamtego okresu mamy tylko kilkanaście zdjęć zrobionych przez ciocie. Kiedy tylko kupiłam aparat od razu zaczęłam nadrabiać stracony czas i pstrykałam fotki wszystkiemu i wszystkim. W pewnym momencie założyłam na komputerze folder przeznaczony na zdjęcia do wywołania, ponieważ uwielbiam oglądać „papierowe” zdjęcia w albumach. I tak spośród kilkudziesięciu ujęć wybierałam najlepsze i magazynowałam je w tym folderze w oczekiwaniu na promocje w pewnej sieci zajmującej się wywoływaniem zdjęć cyfrowych.

Ostatnio zostałam zaproszona do akcji testowania drukarki HP Photosmart i sprzęt ten na kilkanaście dni trafił do naszego domu. Kiedy już wypakowałam drukarkę z kartonu trochę się przestraszyłam, bo różniła się ona od tej, z której korzystam na co dzień – notabene również HP :) Przeraził mnie przede wszystkim dotykowy ekran (który jak się okazało był banalny w obsłudze) zastępujący tradycyjne przyciski. Uspokoił mnie za to swojsko wyglądający skaner, dzięki któremu „nieznany potwór” zaczął mi trochę przypominać mój stary, dobry sprzęt :)

hp photosmart

W końcu nadeszła godzina zero i drukarkę podłączyłam do laptopa. Wygodniejsze byłoby co prawda drukowanie prosto z karty pamięci, ale wszystkie fotki mam na dysku twardym i raczej nie będę miała okazji skorzystać z tej funkcji. W instrukcji przeczytałam też, że poprzez podłączenie do sieci można drukować obrazy przez e-mail (drukarka ma swój adres, na który wysyła się pliki) nie korzystając przy tym z komputera, ale jak dla mnie to już wyższa szkoła jazdy…

Mateusz na początku bał się nowej drukarki, ponieważ podczas pracy trochę „poskakała” po stole, ale wkrótce Synuś eM miał ubaw po pachy obserwując jak z drukarki wychodzi jego uśmiechnięta buzia :) Spodziewałam się, że kiedyś będę zapytana o to skąd dzieci biorą się w brzuchu mamy (co jeszcze, Bogu dzięki, nie nastąpiło), ale nigdy nie myślałam, że będę tłumaczyć swojemu dziecku skąd wzięło się w drukarce :D

Wkrótce zapraszam na kolejną relację z testów – zamierzam sprawdzić jak będą się prezentowały gotowe zdjęcia przy „produkcji” na większą skalę :)


Ostatnio rozmawiałam z moją mamą o rówieśnikach Synusia eM i ich zajęciach dodatkowych. Wspomniałam, że Julka chodzi na taniec, Wiktoria jeździ konno, a Bartek uczy się hiszpańskiego. Mateusz uważnie nam się przysłuchiwał, po czym oznajmił: “A ja chodzę na hulajnogę!” :)