filozoficznie

Bóg, Honor, Ojczyzna – Mama Ka filozoficznie…

Czas pędzi jak szalony… Rok 2011 dopiero co się zaczął, a już mamy połowę kwietnia! Tak samo jest w ciągu tygodnia – czasem mam wrażenie, że po poniedziałku mamy od razu piątek, a po piątku – niedzielę. I jak tutaj wyrobić się ze wszystkim?

Przymusowa przerwa w pełnym korzystaniu z komputera (wykorzystany limit transferu danych) ma jednak swoje dobre strony… Powoli ogarniam wszystkie domowe i uczelniane zaległości i mam nadzieję, że do wtorku wyjdę z nimi na prostą (wtedy będę miała odblokowany transfer na kolejny miesiąc). Wtedy też zacznę na nowo odwiedzać Wasze blogi, bo na dzień dzisiejszy komputer odpalam tylko po to, aby sprawdzić pocztę. Chwilowo odpuściłam sobie nawet wszystkie konkursy…

think

Najgorsze jest jednak to, że mam teraz aż za dużo czasu na myślenie. A ostatnio uzbierało mi się na prawdę sporo problemów i napłakałam się przez te ostatnie dni tyle, że mam wyrobioną roczną normę… :P Chociaż to, że przestałam już wylewać hektolitry łez wcale nie oznacza, że kłopoty mam już za sobą… Wręcz przeciwnie – z każdym miesiącem będzie coraz gorzej i gorzej, a ja mogę się z tym jedynie pogodzić, bo co innego mogę zrobić?

Hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” traci ostatnimi czasy w moich oczach… Do tej pory kierowałam się tymi trochę już przestarzałymi zasadami, ale jak mogę się nimi kierować teraz? Skoro ojczyzna sama powoli pozbawia mnie honoru i szacunku do samej siebie oraz gdy mam wrażenie, że Bóg zupełnie o mnie zapomniał…?

Podobało się? Podaj dalej: