Czy mogę prosić do telefonu kogoś dorosłego?

Przez ostatnie 1,5 roku pracowałam jako konsultant telefoniczny dzwoniąc do ludzi z całej Polski. O tego typu pracy mogłabym napisać sporo (kabaretowe skecze to przy tym pikuś), ale jedna rzecz do dziś nie daje mi spokoju…

nikogo dorosłego nie ma w domu

Połączenia wykonywałam w różnych godzinach, więc po kilka razy w ciągu dnia (zwłaszcza w dni wolne od szkoły) zdarzały mi się sytuacje, że telefon odbierało dziecko. Standardowo przedstawiałam się, mówiłam z jakiej firmy dzwonię i pytałam czy mogę prosić do telefonu kogoś dorosłego. Wtedy maluch albo przekazywał słuchawkę rodzicowi, albo mówił wprost, że “nikogo dorosłego nie ma w domu”. STOP! Dacie wiarę, że przez te kilkanaście miesięcy tylko trzykrotnie usłyszałam w odpowiedzi, że “mama jest teraz zajęta i nie może podejść do telefonu”?

Dla mnie oczywiste jest, że dziecko w żadnym przypadku nie powinno informować obcej osoby, że jest w tej chwili samo w domu. Czemu więc inni rodzice nie dają takich wskazówek swoim pociechom?

Mateusz coraz częściej zostaje sam w domu, a ja za każdym razem od nowa powtarzam mu, co ma wtedy robić czy też jak radzić sobie z ewentualnymi sytuacjami awaryjnymi. Dobrze wie, że jeśli jest w domu sam to ma nie odbierać telefonów od nieznajomych/nie reagować na dzwonek do drzwi. Od kiedy ma własną komórkę jest o tyle łatwiej, że świetnie radzi sobie z jej obsługą i w kontaktach ma zapisane numery tylko do kilku najbliższych osób, z którymi może rozmawiać bez ograniczeń. Cała reszta musi poczekać aż mama wróci do domu ;)

Moja rada dla innych rodziców – rozmawiajcie z dziećmi i uświadamiajcie je w zakresie bezpieczeństwa. Lepiej dmuchać na zimne niż potem żałować, że coś się zaniedbało…

P.S. Bo wiecie… Potem dzwoni taka konsultantka telefoniczna, słyszy n-ty raz w ciągu dnia, że “mamusia wróci z pracy dopiero po 16, a ja jestem w domu sam/a” i w efekcie nie może spać po nocach… Bo sama jest matką i po prostu martwi się o bezpieczeństwo tych wszystkich kilkulatków…

Przeczytaj również: