wybory 2015

Prezydencka zupa

Wybory, wybory i po wyborach. Obowiązek obywatelski wypełniony, głosy policzone, a facebook zalany falą euforii i/lub rozczarowania. Mission accomplished, więc nasi wewnętrzni politolodzy aż do jesieni mogą iść na urlop (swoją drogą – kiedyś chciałam studiować politologię, ale potem uznałam, że skoro i tak mam skończyć na bezrobociu to wcale nie potrzebuję do tego wykształcenia wyższego).

Moja pierwsza myśl po ogłoszeniu kto został nowym prezydentem? „Powinnam się pakować w trosce o własne samopoczucie [bo do wyjazdu nad morze zostało kilka dni, a ja nie lubię odkładać przygotowań na ostatnią chwilę]”. A tak na serio – generalnie nie utożsamiam się z poglądami żadnego z kandydatów, chociaż jeżeli już mam wybierać to od budyniu wolę bigos (co nie zmienia faktu, że jest on ciężkostrawny jak cholera).

Pozwólcie jednak, że minione wybory prezydenckie skomentuję… muzycznie:

Czasami pytasz mnie, dlaczego tak tu jest?
Chcesz, żebym odpowiedział.
Dlaczego tyle zła i dokąd zmierza świat?
Kto wiarę naszą sprzedał?

Odpowiem Ci, że ja do końca nie wiem sam.
Choć już widziałem wiele.
I uwierz, trudniej mi niż Tobie tutaj żyć.
Tyle mogę odpowiedzieć.

Bo tutaj jest jak jest po prostu.
I Ty dobrze o tym wiesz.
Bo tutaj jest jak jest po prostu.
I Ty dobrze o tym wiesz.

Olewam rząd, mandaty drogowe
Dilerów, maklerów, warty honorowe
I jeszcze wąsacza olewam na zdrowie
Prymasa w lampasach, komuchy nie lubię.

Olewam złączonych w organizacjach
Szprycerów olewam na kolejowych stacjach
I tych co robią po uszy w biznesie
W skorpionach białych olewam kolesi.

Ten kraj jest jak psychodeliczny lot
Czujesz, że nie zmienisz nic
Spróbuj wziąć z tego coś
To przecież Twoje życie jest
Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy dotkniesz dna odbijaj się
Wykorzystaj czas, drugiego już nie będziesz miał

Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans

Odetchnij więc, zastanów się
Znajdź jego sens, bierz życie takim jakie jest
I ciągle szarp, i zmieniaj je
Przed siebie idź, bierz życie takim jakie jest
I zmieniaj je, i ciągle walcz, przed siebie idź


Prezydent pełni funkcję reprezentatywną, więc ważne jest dla mnie, aby robił to godnie. Oczywiście, byłoby fajnie, gdyby nasze poglądy pokrywały się w 100%, ale… to jak będzie wyglądało moje życie przez najbliższe 5 lat zależy wyłącznie ode mnie. Mam więc do wyboru albo czerpać z życia pełnymi garściami i wpierdzielać je niczym czekoladę w czasie PMS, albo użalać się nad sobą i płakać w kąciku, bo prezydencka zupa była za słona.

Zgadnijcie co wybrałam?

Podobało się? Podaj dalej: