jak jeździć komunikacją miejską

Jak jeździć komunikacją miejską, aby nie uprzykrzać podróży innym ludziom?

Od lat codziennie korzystam z komunikacji miejskiej, więc dobrze znam „uroki” jazdy publicznymi środkami transportu. I wiecie co? Najgorsze jest to, że od ponad 20 lat praktycznie nic się w tej kwestii nie zmieniło i największym minusem jazdy autobusem czy tramwajem są… inni pasażerowie.

Jak jeździć komunikacją miejską, aby nie uprzykrzać podróży innym ludziom?

Zasada numer jeden – bagaż nie jest pasażerem, więc nie powinien zajmować miejsc siedzących. Nawet jeśli nasza reklamówka jest baaaardzo zmęczona, a plecak jojczy, że bolą go nóżki to i tak miejsce im się nie należy. Nie, nie, nie.

A skoro już mowa o plecakach to pamiętajcie, żeby zdejmować je z pleców i stawiać na podłogę. Dlaczego? Raz, że plecak zajmuje miejsce, w którym mogłaby stanąć inna osoba, a dwa – obrywanie tornistrem prosto w twarz nie należy do najprzyjemniejszych doznań. Mówię Wam to ja – krasnal ogrodowy ze wzrostem ledwo ponad 160 cm, a zarazem mama dziecka, które w środkach komunikacji miejskiej nieraz dostało po głowie czyimś plecakiem lub torebką.

Kolejnym problemem, zwłaszcza w okresie letnim, jest brak higieny. Nie ma nic gorszego niż smród ciała, które od kilku dni nie widziało wody ani mydła. Rozumiem, że przy 30 stopniach w cieniu ludzie się pocą i nie zawsze mają możliwość wzięcia prysznica w ciągu dnia. Spoko. Oni się pocą, pocę się i ja… Nie uwierzę jednak, że ktoś, kto codziennie dba o higienę osobistą, śmierdzi tak, że pół autobusu ma odruch wymiotny, a drugie pół mdleje z wrażenia.

Na szczęście, z komunikacji miejskiej korzystają też ludzie, którzy za pomocą głośnej muzyki są w stanie wybudzić ze snu nawet umarłego, więc jest szansa na ratunek dla tych, których powalił unoszący się w autobusie odór. Najczęściej jest to młodzież w wieku gimnazjalnym, więc domyślam się, że słuchawki to po prostu coś, czego gimby nie znają. A szkoda, bo nie zawsze przed 8 rano mam ochotę wypalać sobie mózg hitem Sexmasterki

komunikacja miejska

Co jeszcze wkurza w środkach komunikacji miejskiej?

Ot, chociażby ludzie z kategorii „ja za chwilę wysiadam”, którzy notorycznie okupują miejsca stojące przy drzwiach i utrudniają wsiadanie/wysiadanie. Ewentualnie siadają na miejscach z brzegu i blokują dojście do miejsc pod oknem, bo przecież mają do przejechania tylko 5 przystanków. A jak tylko przesuną się w głąb pojazdu, to zaraz pochłonie ich tłum żądnych krwi współpasażerów… Bez bicia przyznam się, że w prawie pustym pojeździe i ja czasem siadam „na wylocie”, ale jak tylko widzę kolejne wsiadające osoby to bez namysłu robię dla nich miejsce.

Nie można też zapominać o bojowych staruszkach, które do ostatniej kropli krwi są w stanie walczyć o upatrzone przez siebie miejsce. Raz byłam świadkiem jak babcia w prawie pustym autobusie zrobiła aferę kobiecie koło trzydziestki, bo tamta usiadła na jej ulubionym miejscu. Innym razem miałam większego pecha, bo wsiadłam do pojazdu wraz z dwoma staruszkami, które pobiły się o wolne miejsce siedzące przy drzwiach. A że stałam między nimi w tym pustym (!) autobusie, to i mi się oberwało…

Mnie osobiście wkurzają też ludzie, którzy nie wpadną na pomysł, aby ustąpić miejsca kobiecie w ciąży albo staruszce, która faktycznie ledwo stoi na nogach. Ludzie, którzy w pustym pojeździe zajmują miejsca przeznaczone dla wózków i ani myślą się przesunąć albo tacy, którzy wsiadają do zatłoczonego autobusu ze sprawnym rowerem (i to przy pięknej pogodzie!) – jeszcze, gdyby jechali na drugi koniec miasta… Najczęściej jednak wysiadają 2-3 przystanki dalej (tratując przy tym współpasażerów) po czym wskakują na swojego rumaka na dwóch kółkach i odjeżdżają w stronę zachodzącego słońca…

A Was jakie zachowania współpasażerów denerwują najbardziej?

komunikacja miejska

O komunikacja miejskiej możecie poczytać również tutaj:

Komunikacja miejska.

– MZK bliżej Ciebie, czyli eM twarzą komunikacji miejskiej w Toruniu.