obecność

Obecność (eM)

Czy jestem strachliwa? Bardzo! Już jako mała dziewczynka okropnie bałam się, kiedy w telewizji leciała bajka “Scooby Doo” i nigdy, ale to nigdy nie oglądałam jej, kiedy byłam sama w pokoju. Potem stałam się nastolatką i moi znajomi zaczęli zachwycać się horrorami. Raz w życiu odważyłam się obejrzeć z koleżanką “Oszukać przeznaczenie” i od tamtej pory nigdy w życiu nie przejdę pod wiszącym żyrandolem. Poza tym przez kilka lat na widok płotu ze sztachetami zawsze przechodziłam na drugą stronę ulicy, bo moja wyobraźnia wciąż podsuwała mi krwawe obrazy tego, co mogło mi się przytrafić…

Możecie się ze mnie śmiać, ale kiedy po zmroku jestem jedyną osobą dorosłą w domu, to zawsze muszę siedzieć plecami do ściany (i tak samo zasypiam). Jeśli muszę iść do toalety to po pierwsze – biegnę (żeby jak najszybciej móc wrócić do miejsca, w którym czuję się bezpiecznie), a po drugie – już na miejscu nie jestem w stanie spojrzeć w lustro.

Wczuliście się w klimat? No to pora na małą retrospekcję…

retrospekcja

Siedzę wczoraj wieczorem w salonie. Nagle słyszę kroki w korytarzu, a chwilę później czyjś oddech.

Mateusz, to ty? – wołam.

Cisza… Zero reakcji. A jednak dalej słyszę dyszenie.

Poza mną, dzieciem i kotem nie ma nikogo w mieszkaniu, więc ponawiam pytanie:

Mateusz, co chciałeś? Wszystko w porządku?

Dalej zero odpowiedzi. Zaczynam panikować, zwłaszcza, że siedzę po ciemku i mam zapaloną tylko świeczkę.

Synku, co się dzieje?!

Młody wchodzi do salonu i odzywa się grobowym głosem:

– Nic. Tylko tak patrzę sobie na świeczkę. Jaka szkoda, że za chwilę zgaśnie… Tak jak wszystkie stworzenia na tym świecie…

I poszedł… A ja musiałam zapalić światło…


I pomyśleć, że jeszcze 8 lat temu horrory z eM w roli głównej wyglądały zupełnie inaczej…