pokolenie mojego syna

Pokolenie mojego syna

Między mną o moim synem jest 17 lat różnicy. Zbyt mało, aby mówić o różnicy międzypokoleniowej, a zarazem zbyt dużo, aby łączyły nas niemal identyczne wspomnienia z dzieciństwa…

Zabawy na świeżym powietrzu

Swój pierwszy komputer dostałam już jako kilkuletnia dziewczynka, a wcześniej byłam dumną posiadaczką Pegasusa. Nie zmienia to jednak faktu, że razem z rówieśnikami spędzałam sporo czasu na świeżym powietrzu. Normą były kilkugodzinne spacery, zabawy w “tor przeszkód”, berka czy chowanego. Nie zliczę ani godzin poświęconych na grę w siatkówkę, piłkę nożną czy też w badmingtona, ani tych wszystkich siniaków, które zdobiły moje ciało. A musicie wiedzieć, że byłam dzieckiem, które generalnie nie lubiło się ruszać.

Tymczasem mój syn, chociaż jest bardzo energicznym i żywiołowym nastolatkiem, wyjście na podwórko traktuje jako zło ostateczne. Obok naszego bloku mamy dwa mniejsze place zabaw i jeden ogromny z mnóstwem atrakcji, ale czy eM z nich korzysta? Tak, o ile na siłę wyrzucę go z domu, po czym niczym bumerang wraca do domu po max. 15 minutach. “Bo tam jest nudno / zimno / ciepło / mokro / sucho / wstaw co chcesz”.

Ostatnio ucieszyłam się, bo od dobrych trzech miesięcy co piątek eM chodził razem z kolegami do parku i spędzał tam około dwóch godzin. W przypływie radości zaznaczałam więc kolejne piątki w kalendarzu z dopiskiem: “Cud! eM dobrowolnie wyszedł na dwór!” aż nagle w zeszłym tygodniu dzieć oświecił mnie opowieścią, że oni chodzą do parku, żeby usiąść tam na ławce i… pograć na smartfonach. I jeszcze kazał się cieszyć, że “łączy przyjemne z pożytecznym”.

park

Taniec z gwiazdami

Uwielbiam tańczyć, chociaż każdy kto mnie zna potwierdzi Wam, że kompletnie mi to nie wychodzi. Jako szanująca się uczennica szkoły podstawowej ZAWSZE uczestniczyłam w szkolnych dyskotekach, bo zawsze była to okazja, aby spędzić czas z koleżankami, powygłupiać się i poszaleć przy takich hitach jak “Bailando” czy “Boom Boom Boom Boom” (kto pamięta?).

Nie wiem jak jest z Waszymi dziećmi, ale eM i jego koledzy/koleżanki nie chodzą na szkolne dyskoteki, a ich argumenty są konkretne – “na dyskotece jest nudno, ciemno i głośno”. Wniosek z tego taki, że to, co dla mnie 20 lat temu było mega atrakcją, to dla nich jest najgorszą karą z możliwych… Szok!

Atrakcje, atrakcje i jeszcze więcej atrakcji

Za moich czasów (wiem, brzmię jak babcia z osiemdziesiątką na karku) dzieci chyba bardziej potrafiły cieszyć się z drobiazgów. Dla mnie zawsze wielkim przeżyciem był wypad z mamą na zakupy do supermarketu, a co dopiero mówić o wyjściu do kina czy teatru? To dopiero było wydarzenie, na które czekało się całymi tygodniami!

atrakcje dla dzieci

W moim synu i jego rówieśnikach nie dostrzegam już tej radości i generalnie mam wrażenie, że dzisiejsze dzieciaki sa jakieś takie… zblazowane i znudzone życiem. Jakby przeżyły już sto lat i pięć wojen światowych. Kino? Nuuuda. Teatr? Przecież byliśmy tam dwa miesiące temu. Piknik w parku? A są tam jakieś trakcje czy będziemy tylko chodzić? Wypad nad jezioro? A nie możemy iść na zjeżdżalnię do aqua parku, żeby było ciekawiej? Skok ze spadochronem? Pfff, zero adrenaliny.

Wiecie o co mi chodzi? Mam wrażenie, że jakiekolwiek wspólne wyjście z domu wchodzi w grę tylko pod warunkiem, że zapewnię mojemu dziecku kilka(naście) godzin występów artystycznych, spotkań z gwiazdami światowego formatu i atrakcji takich jak lot na Marsa albo pływanie z rekinami ludojadami. W sumie to mogłabym się nie wiadomo jak się wysilać, a moje dziecko i tak oczekuje ode mnie coraz więcej i więcej…  Kiedyś usłyszałam nawet od eM, że “zapewnianie dziecku rozrywki jest rodziców obowiązkiem, a nie dobrą wolą”. Także ten…

Pokolenie Z, czyli dzieci konsumpcji i dobrobytu

Ja sama byłam bardzo rozpieszczoną nastolatką (o czym pisałam we wpisie “Z pamiętnika nastolatki”), ale mam wrażenie, że klęska dobrobytu dopadła dopiero pokolenie mojego syna. Czasem zastanawiam się czy nasze dzieci przypadkiem nie dostaja od życia zbyt wiele i czy my, rodzice, nie popełniamy błędu spełniając ich wszystkie marzenia? A co Wy o tym myślicie?