słuchawki

Słuchawki – zawsze i wszędzie?

Wielokrotnie wspominałam na blogu, że uwielbiam muzykę i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Z kolei słuchawki to coś, co zawsze noszę w torebce i czego używam przy każdej możliwej okazji, kiedy nie mogę sobie pozwolić na słuchanie ulubionych piosenek z głośników.

Zamiłowanie do słuchawek bywa jednak zgubne

Zgodnie z polskim prawem nie jest zabronione noszenie słuchawek podczas jazdy rowerem (a tym bardziej podczas poruszania się pieszo). Tym samym na ulicach, ścieżkach rowerowych i chodnikach codziennie widuję mnóstwo osób, które podczas przemieszczania się z punktu A do punktu B słuchają muzyki.

słuchawki

Też tak robiłam. Do czasu…

Kilka lat temu jak zawsze wyszłam z domu i ruszyłam na pobliski przystanek autobusowy. Idąc poboczem (bo nie było chodnika) standardowo włożyłam w uszy słuchawki i odpaliłam ulubioną playlistę. Mniej więcej w połowie drogi poczułam, jakby ktoś stuknął mnie delikatnie w ramię, co wydawało mi się bardzo prawdopodobne – miałam przecież założone słuchawki i być może nie usłyszałam, że ktoś chce się ze mną przywitać. Tyle, że gdy lekko odwróciłam głowę to okazało się, że… to był autobus. Autobus, który przeciskał się przez wąską uliczkę i próbując mnie wyminąć lekko się o mnie otarł.

Gdybym nie miała wówczas założonych słuchawek to na pewno usłyszałabym wcześniej zbliżający się pojazd, zeszłabym głębiej na pobocze i stanęłabym w oczekiwaniu aż autobus pojedzie dalej. Gdybym…

Tak naprawdę uratowało mnie tylko to, że kierowca jechał bardzo wolno. Inaczej mogłabym stać się ofiarą własnej bezmyślności.

Czego mnie to nauczyło?

Od tamtej pory idąc poboczem zawsze wyjmuję z ucha jedną słuchawkę i przyciszam dźwięk, aby poza muzyką słyszeć coś jeszcze. To samo robię zbliżając się do przejścia dla pieszych – nawet jeśli mam zielone światło to nie mogę być w 100% pewna, że na drugą stronę ulicy uda mi się przejść bezpiecznie (szaleńcy są wszędzie, co i rusz widzę kierowców, którym wydaje się, że skoro jadą samochodem to mogą wszystko). Po prostu, oczy i uszy wolę mieć zawsze otwarte, aby w porę dostrzec i usłyszeć potencjalne niebezpieczeństwo.

A czy Wam zdarzyła się podobna sytuacja?