rodzinne dialogi

Rodzinne dialogi z Francją w tle

Przez ostatnie miesiące sumiennie zapisywałam nasze rodzinne dialogi i po raz kolejny zdecydowałam się nimi z Wami podzielić. A tak na serio – byłoby sumiennie, gdybym non stop nosiła ze sobą włączony dyktafon… Podejrzewam, że 90% naszych domowych rozmów idealnie nadawałaby się do tego cyklu, no ale wiecie… RODO nie pozwala ;)

Kot postanowił dziś zaatakować Mateusza i zaczepić go skacząc na niego z fotela. Niestety, ale Pusia słabo wymierzyła cel i spadła na ziemię uderzając o krzesło. Mówię więc do niej:

– Widzisz? Chciałaś być złośliwą młodszą siostrą i się nie udało. Karma wraca!

Na co odezwał się młody:

– Nooo, codziennie wraca. Bo przecież Pusia załatwia się w kuwecie.


Z pamiętnika blogerki:

– Kochanie smakowała ci kolacja, którą zrobiłem?
– Tak. Dałabym jej serduszko na instagramie, lajka na facebooku i łapkę w górę na youtubie.


Magiczna trzydziestka?

– Nie uda mi się zrealizować mojej listy rzeczy do zrobienia przed trzydziestką…
– Ojej… A co Ci się nie uda?
– Wypad za granicę.
– Oj tam, zabiorę Cię do Sosnowca, chcesz?


Na mojej prawej dłoni pojawiła się niezidentyfikowana wysypka. Wpatruję się w nią kilka minut i mówię:

– Ciekawe od czego te krostki? Na nic nie mam alergii, jak myję ręce to obie, a nie tylko jedną, więc uczulenie na mydło też odpada… Dziwne.

Na co odpowiada mój narzeczony:

– Może to skóra Ci się tak starzeje?


Kiedy Twój partner myśli o nowym komputerze, a w planach jest kupno mieszkania:

– Ooo, a ile to mieszkanie na OLX?
– 400.000 zł
– To tak jakby 100 komputerów! Byłby jeden dla mnie, drugi dla ciebie, trzeci dla Mateusza…
– Tak, plus dwa dla kotów. Szkoda, że nasze koty nie mają pcheł, bo wtedy i pchły mogłyby dostać po komputerze.

Ja chyba nigdy nie zrozumiem facetów…


Vive la France!

– Kochanie, ale jak w razie kiedyś miałbyś awansować i mielibyśmy przeprowadzić się do Francji, to daj mi znać trochę wcześniej, żebym zdążyła opanować chociaż podstawy francuskiego, ok?
– Taaaa.
– Bo wiesz teraz to umiem tylko powiedzieć bébé na niemowlę i bonjour… No w sumie jeszcze wiem, że cat to chat… Znaczy kot to chat. I umiem powiedzieć oui… W sumie jakby jakiś francuz mnie chciał na coś namawiać to wiesz… Bym umiała się tylko zgodzić, bo nie wiem jak jest nie po francusku ;)

Przeczytaj również: