kontuzja kolana - update

Kontuzja kolana – update

Nowy rok rozpoczął się dla mnie bardzo dobrze – po tygodniach spędzonych na wózku inwalidzkim byłam już w stanie chodzić o kulach! Z czasem pożegnałam się również z nimi sukcesywnie poruszając się po mieszkaniu wyłącznie w ortezie (chociaż poza domem dalej potrzebowałam podpory).

W połowie miesiąca moja lekarka miała dla mnie dobre wieści: “Zrosły się zerwane troczki i operacja nie będzie potrzebna!”. Powoli mogłam więc odstawiać ortezę, a od 1. lutego miałam nawet wrócić do pracy…

Jako, że nie polegam wyłącznie na opinii jednego lekarza postanowiłam skonsultować to na wszelki wypadek z innym ortopedą. Ten potwierdził słowa pani doktor mówiąc, że operacja to ostateczność i że przede wszystkim powinnam stawiać teraz na rehabilitację. Dodał jednak, że on nie spieszyłby się na moim miejscu z powrotem do pracy.

Kupiliśmy więc rower stacjonarny (zalecony przez ortopedę) i zaczęłam szukać rehabilitacji… Szybko się okazało, że na NFZ mogę ruszyć z ćwiczeniami najszybciej w marcu 2020, a prywatnie – w ciągu tygodnia (za 1200 zł).

kontuzja kolana

Pod koniec miesiąca wybrałam się do ortopedy na kolejną kontrolę i po zaświadczenie o zakończeniu leczenia. I dupa. USG wykazało, że moja blizna na troczkach nie wygląda tak, jak już powinna. Poza tym kolano wciąż nie jest stabilne i muszę uważać na każdy ruch – wczoraj mało brakowało, a skręciłabym nogę podczas zmiany pozycji podczas leżenia na łóżku…

Co dalej? Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie nastąpi poprawa to czeka mnie zabieg z użyciem osocza bogatopłytkowego (800 zł) i kolejne sześć tygodni zwolnienia (bo po zabiegu musiałabym znacznie ograniczyć chodzenie).

Powoli mam już tego wszystkiego dość… Siedzenia w domu, ograniczeń wynikających z tego, że moje kolano wciąż boli i nie jest w pełni sprawne (a właściwie to już nigdy takie nie będzie) i przede wszystkim – kolejnych wydatków. Moje leczenie już pochłonęło czterocyfrową kwotę, bo gdyby nie wizyty i badania prywatnie to na dzień dzisiejszy byłabym dopiero dwa tygodnie po PIERWSZEJ wizycie u ortopedy i dopiero dostałabym skierowanie na rezonans…

Trzymajcie więc za mnie kciuki, bo póki co mój noworoczny optymizm zaczyna się gdzieś ulatniać, a ja zaczynam snuć wizje chodzenia o kulach do końca życia…

Przeczytaj również: