Wiosenne rewolucje, czyli marzec w obiektywie

Pierwszy kwartał 2019 roku minął mi w okamgnieniu, ale to właśnie jego ostatni miesiąc pobił rekord prędkości…

Marzec we wspomnieniach

News miesiąca – w marcu w końcu udało mi się wrócić do pracy! Co prawda moja lekarka chciała uziemić mnie w domu na kolejne sześć tygodni, ale stwierdziłam, że zabieg z użyciem osocza i ponowne unieruchomienie mnie na dłuższy czas to coś, co przeleje czarę goryczy… Tym samym 8 marca moje L4 dobiegło końca, a ja działam od tamtej pory na zwiększonych obrotach w trybie dom-praca-rehabilitacja (i mam nadzieję, że kolana kiedyś przestaną boleć, a ja będę mogła wyjść na dłuższy spacer bez kul).

Nie ma jednak tego złego, co na dobre by nie wyszło… Przymusowy areszt domowy trwający ponad trzy miesiące sprawił, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów tak bardzo cieszy mnie wiosna i aż chce mi się wychodzić z domu!

Co jeszcze się u nas wydarzyło w marcu? eM rozpoczął treningi szermierki, Pusia doszła do siebie po operacji, a Stefan został wykastrowany.

Marzec w obiektywie

I niech mi ktoś powie, że śpiące koty nie są słodkie!

Jak zrobić mi dobrze? Nakarmić i podać latte macchiato :)

Marzec na youtubie

Wiecie jak to jest, kiedy słuchacie jakiegoś kawałka i macie ciary? Ja tak miałam z “To nigdy nie będzie łatwe”…

Generalnie cała płyta Woytaza WTZ to sztos, polecam!

Plany na kwiecień

Wraz z nadejściem wiosny nasiliła się we mnie potrzeba zmian… Zarówno tych wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Ostatnie miesiące dały mi sporo do myślenia i wiem jedno – czasem, aby coś stworzyć, najpierw trzeba coś zniszczyć. Wiosenne rewolucje uważam za otwarte!

A Wam jak minął marzec?