Za taką stawkę to wstyd pracować!

Za taką stawkę to wstyd pracować!

Od poszukiwań mojej pierwszej pracy trochę lat minęło, ale wyrobiłam sobie wówczas pewien nawyk. Nawyk, który mam do dzisiaj (chociaż swoją obecną pracę lubię i nie planuję jej zmieniać), a mianowicie – zawsze jestem na bieżąco z rynkiem pracy.

Praca z facebooka

Portali z ogłoszeniami o pracę jest multum, a od kilku lat rekruterzy działają dość aktywnie również na facebooku, najczęściej w lokalnych grupach z ofertami pracy. O ile w Toruniu takie grupy działały dość sprawnie i ludzie co najwyżej wymienili się tam opiniami o pracodawcy, o tyle w Warszawie często jestem pod wrażeniem dyskusji toczących się pod poszczególnymi postami.

Dlaczego? Załóżmy, że pan Kowalski wrzuca sobie ogłoszenie:

“Firma XYZ poszukuje pracownika na stanowisko ABC [załóżmy, że jest to praca niewymagająca żadnych szczególnych kwalifikacji ani doświadczenia(!)]. Umowa o pracę, wynagrodzenie na początek 2500 – 3000 zł netto. Osoby zainteresowane proszę o kontakt w wiadomości prywatnej.”

I zaczynają się komentarze:

“Serio, takie zarobki w Warszawie?! Ja za wynajem pokoju płacę więcej, to jakaś kpina!”

“To chyba powinna być kwota w euro. Ale i tak za niska, jak na takie stanowisko”.

“Za tyle, to ja mogę przyjść, ale na pół etatu”

“Przepraszam, ale skoro szukacie kogoś do pracy za takie marne pieniądze, to współczuję Waszym klientom jakości świadczonych usług.”

Wybawca wyzyskiwanych czy przedstawiciel polskiej szlachty?

Często wchodzę sobie potem na profile komentujących i dowiaduję się, że “Szlachta nie pracuje” albo dla odmiany jestem w szoku, że pomocnik w warzywniaku pani Krysi zarabia na tyle dużo, że krytykuje stawkę podaną w ogłoszeniu… No ale mniejsza o to.

Najbardziej bawią mnie komentarze: “Za taką stawkę to wstyd pracować!” dodane pod ogłoszeniami, w których… nie ma podanej kwoty wynagrodzenia. I żeby to jeszcze był pojedynczy wybawca wyzyskiwanych… Ale nie – odezwie się jeden, a potem dołączają do niego kolejni: “Jak śmiecie oferować takie warunki pracy!”, “Taka stawka powinna być nielegalna w Polsce!”, “Niektóre ogłoszenia to śmiech na sali!”… A kwoty wynagrodzenia dalej brak – i w treści ogłoszenia, i w komentarzach.

Ja tego nie ogarniam, ale może Wy wiecie o co im chodzi? ;)