Dobra zabawa wcale nie musi być zła

Dobra zabawa wcale nie musi być zła, ale… zawsze może źle się skończyć

Zakładam, że wśród czytelników mojego bloga nie ma sadystów, którzy celowo krzywdzą innych, ale czy zastanawialiście się kiedyś w jakich sytuacjach rodzicom zdarza się nieświadomie spowodować urazy u swoich dzieci?

Intensywne kołysanie w wózku i potrząsanie dzieckiem w czasie usypiania

Mój eM należał do tych dzieci, które zasypiały w wózku dopiero wtedy, kiedy zjeżdżaliśmy na najgorsze wertepy – musiało bujać! Podobnie było z zasypianiem na ręku – lekkie kołysanie rzadko kiedy było w stanie go ululać do snu, dlatego na ogół nosiłam go na rękach podczas maszerowania po pokoju w rytm pieśni żołnierskich.

Prawda jest jednak taka, że gwałtowne ruchy główki dziecka mogą trwale uszkodzić jego mózg i być przyczyną nieprawidłowego rozwoju w późniejszym okresie życia. Najłagodniejszą konsekwencją zmian w mózgu jakie powstają podczas silnego potrząsania dzieckiem są m.in. kłopoty ze słuchem, koncentracją, pamięcią czy też tiki nerwowe.

Moje dziecko na szczęście jest zdrowe, ale gdybym wiedziała o tym wszystkim 13 lat temu to na pewno usypiałabym eM zupełnie inaczej!

Chodzik – “wspomagacz” chodzenia

Samodzielne poruszanie się sprawia dzieciom ogromną frajdę – wiem, bo sama wsadzałam eM do chodzika. Jednak te naście lat temu nie miałam zielonego pojęcia, że stosowanie chodzika wymusza u dziecka niewłaściwe nawyki, co może skutkować w przyszłości wadami stóp oraz wadami postawy (my zmagamy się z tym do dzisiaj, chociaż nie mam gwarancji, że wyłączną winę za to ponosi właśnie chodzik).

Poza tym we wpisie “Czy chodzik jest bezpieczny dla dziecka?” opowiedziałam Wam pewną mrożącą krew w żyłach historię, która już na zawsze wyleczyła mnie z korzystania z tego typu sprzętu…

Podrzucanie dzieckiem i zabawa w “samolot”

Zawsze brakowało mi odwagi, aby podrzucać eM w górę chociaż na kilka centymetrów, poza tym jestem osobą tak nieskoordynowaną ruchowo, że generalnie unikałam wszelkich zabaw, w których istniało ryzyko upuszczenia dziecka.

Jednakże wielu moich znajomych nigdy nie miało z tym problemu, zwłaszcza, że dzieci uwielbiają tego typu atrakcje, a tym samym podnoszenie, podrzucanie, gwałtowne zmiany położenia oraz zmiany kierunków są dla nich świetną formą zabawy.

Tymczasem lekarze często porównują skutki takich zabaw do skutków gwałtownego hamowania samochodem. Silne przeciążenia mogą spowodować u dziecka wylew, krwawienie wewnątrzczaszkowe, uszkodzenie narządów wewnętrznych lub uszkodzenie rdzenia kręgowego czy też samego kręgosłupa. Brzmi groźnie, prawda?

Karuzela i skoki pomiędzy rodzicami

Kręcąc się wokół własnej osi i trzymając dziecko za dłonie możemy spowodować u niego urazy stawów, np. zerwanie więzadeł, zwichnięcia lub skręcenia. Równie groźne mogą być konsekwencje skoków pomiędzy rodzicami, którzy za ręce podciągają dziecko do góry.

Dobra zabawa nie musi być zła

Wychowywanie dziecka to trochę “eksperymentowanie” na żywym organizmie.

Ja sama jako mała dziewczynka wielokrotnie skakałam pomiędzy rodzicami i nigdy nie zrobiłam sobie w ten sposób krzywdy. Moi znajomi na co dzień wkładają dzieci do chodzików i żadne z ich dzieci z tego powodu nie ucierpiało. Wniosek z tego taki, że dobra zabawa wcale nie musi być zła, ale… zawsze może źle się skończyć.

Zwłaszcza w przypadku zabaw zawierających jakikolwiek element akrobatyki rodzice powinni zachowywać szczególną ostrożność, ponieważ dzieci są bardzo delikatne i łatwo zrobić im niechcący krzywdę. Dlatego moim zdaniem warto jest po prostu mieć na uwadze powyższe “czarne scenariusze” i znać ewentualne ryzyko.