energooszczędność

Jak najskuteczniej nauczyć swoje dziecko energooszczędności? + wyniki

Konkurs, konkurs i po konkursie. Ale zanim przewiniecie posta w dół w poszukiwaniu wyników – koniecznie poczytajcie sobie o tym, jak najskuteczniej nauczyć swoje dziecko energooszczędności. Chyba nie muszę Was przekonywać do tego, że energooszczędzanie jest bardzo ważne i… opłacalne (EKOlogia=EKOnomia)?

Jak już pisałam w notce konkursowej – w naszym domu aspektem ekologicznym zajmuje się Synuś eM. To on sumiennie pilnuje, aby pozostali domownicy dbali o środowisko i nie pozwalali sobie na słabości pod tym względem… A wszystko to dzięki temu, że od małego dużo z nim rozmawiałam i tłumaczyłam na czym ta cała ekologia polega i z czym to się je :P Ważne jest też dawanie dziecku dobrego przykładu – dla dzieci ważniejsze od słów są czyny rodziców.

Pora więc na konkrety, czyli kilka rad – na co należy zwracać uwagę:

Gaśmy światło. Zarówno tam, gdzie nie jest potrzebne (bo np. nikogo nie ma w pomieszczeniu), jak i tam gdzie jest go „za dużo” – o ile do czytania faktycznie potrzeba lepszego oświetlenia, o tyle TV można oglądać nawet po ciemku (i dzięki temu poczuć się jak w kinie – Mateusz baaardzo to lubi).

Jestem pewna, że większość dzieci na co dzień słyszy jak ważne dla ich zdrowia i rozwoju jest to, aby porządnie się wyspały. I nie chodzi tu o krótkie drzemki w ciągu dnia, ale raczej o spokojny, nieprzerwany sen w nocy. Warto to wykorzystać do wytłumaczenia dziecku, że sprzęty elektroniczne też potrzebują takiego porządnego odpoczynku i nauczyć je, że przynajmniej na noc warto wyłączyć telewizor, monitor itd. z trybu czuwania. Czy wiedzieliście, że możemy na tym zaoszczędzić nawet kilkaset (!!!) złotych rocznie?

Odłączajmy kable! Niektóre urządzenia pobierają prąd nawet, gdy są wyłączone – przykładem mogą być ładowarki do telefonów. Ogólnie warto nauczyć dziecko, aby wychodząc z domu odłączać z prądu wtyczki telewizorów, komputerów i innych takich – raz, że zaoszczędzimy, a dwa – jeśli pod naszą nieobecność nadejdzie burza to będziemy spokojni, że żadne urządzenie nie zostanie spalone (w naszej rodzinie już dwa razy zdarzyła się taka historia – poszły telewizory, sprzęt muzyczny, odtwarzacze DVD). Lepiej więc zapobiegać takim sytuacjom…

Nie wiem jak to jest u Was, ale zarówno ja jak i Mateusz nie lubimy w domu ciszy. I tak zamiast lecących w tle bajek z TV, włączamy sobie radio. Mała rzecz, a jednak mimo wszystko pozwala zaoszczędzić i nie naraża nas na życie w ciszy ;)

Podczas kupowania nowego sprzętu warto zabrać dziecko ze sobą do sklepu i korzystając z okazji wytłumaczyć, że są lodówki/pralki/inne sprzęty mniej i bardziej żarłoczne, jeśli chodzi o zużycie energii. I że jeśli kupimy sprzęt z lepszą klasą energetyczną to uda nam się wtedy zaoszczędzić na rachunkach pieniądze, które będziemy mogli wydać na… przyjemności :) Z tego samego względu warto kupować żarówki energooszczędne.

energooszczędność

Skoro już jesteśmy przy energooszczędnych sprzętach – marka Bosch ma w swojej ofercie produkty oznaczone symbolem Green Technology Inside, które gwarantują niskie zużycie wody i energii, a jednocześnie wysoką wydajność i komfort pracy. Nie wiem jak Wam, ale mi to rozwiązanie bardzo się podoba i gdy tylko przyjdzie czas na zakup nowych sprzętów to na pewno w pierwszej kolejności pomyślę o zapoznaniu się z propozycjami od Boscha.

A teraz pora na wyniki konkursu.

Autorów wyróżnionych komentarzy proszę o wiadomość z danymi adresowymi na mój adres mailowy :)


Anonimowy

18 czerwca 2013 21:18

Zacznę od tego, że jestem nauczycielką w przedszkolu i mam 20 dzieci:)Każde z nich chcę nauczyć być eko, ponieważ jesteśmy grupą „Ekoludki” i już sama nazwa jakby nie było zobowiązuje.
Żeby nauczyć dzieci energooszczędności stosuję różne ciekawe pogadanki np. jak płynie prąd,co to jest elektrownia,pokazuję plakaty, rozmaite obrazki, filmiki o oszczędzaniu energii i powtarzam cały czas powtarzam „Nie marnujemy energii” Doszło do tego, że dzieci mówią „Moja mama wczoraj nie wyłączyła lampy jak wychodziła z pokoju i ja powiedziałem, że Pani mówiła trzeba gasić światło”. Dzieciom nie trzeba wiele wystarczy dobry przykład.
W końcu dobre nawyki wejdą w krew. Dziecko chłonie wiedzę jak gąbka.
Gosia


zaba233

18 czerwca 2013 14:11

Aby moje dziecko zrozumiało czym jest energooszczędzanie zaczęliśmy od zabawy polegającej na wyszukiwaniu w domu rzeczy, które pomogą nam na ekooszczędzić. Tak więc telewizor na czuwaniu, sprzęty powłączane do gniazdek, a zupełnie nie używane czy grające radio pozostawione w pokoju okazały się strzałem w dziesiątkę. Do tego palenie tylko jednej żarówki zamiast trzech, uświadomiło dziecku, że wcale nie nie potrzebuje tyle światła ani do zabawy, ani tym bardziej do umycia się. I oczywiście, okazało się, że lepsze od telewizji jest wyjście w plener, bo nie ma to jak świeże powietrze – energii będzie mniej, a zabawa dużo lepsza:)


Leon Sławek

14 czerwca 2013 00:00

Pewnie, że można kupić tematyczne książki, kupić eko gadżety, obejrzeć filmy, które zademonstrują nam „jak to działa”…Jednak uważam, że nie w tym rzecz. Taki trzy, czterolatek zrozumie daną rzecz dopiero jak sam, na własnej skórze odczuje „działanie”. Kiedyś się mówiło, że eksperymentujemy. To właśnie staram się robić z moim prawie czterolatkiem. Nie mamy TV z wyboru, więc nauka energooszczędności przy użyciu tego prądożercy odpada. Ale mamy siebie- nasze ciała świetnie potrafią nauczyć każdego energooszczędności – kręcimy się w kółko aż do utraty tchu, padamy, później wolno, powolutku – oczywiście teraz możemy kręcić się dłużej…oszczędzaj energię- wystarczy sił na dłużej. Kręcisz się? Czujesz wiatr? Taki wiatr potrafi wprawić w ruch skrzydła wiatraka a ten kiedyś meł zboże. Daj dziecku maszynkę do mięsa;] niech pokręci korbą niczym skrzydłem wiatraka, ciężka praca…dużo kosztuje wysiłku. Nie trwońmy energii… także cudzej, nie rzucaj papierka byle gdzie, bo ktoś inny musi zużyć swoją energię by pozbierać po Tobie…na każdym kroku dyskutujemy z dzieckiem, ważne by wzbudzić w nim ciekawość, nim się obejrzycie a sam będzie chodził i niczym Pan Eko-Policjant ustawiał wszystkich w domu :)


Natalia Gil

15 czerwca 2013 03:15

Myślę, że dzieci najlepiej uczą się przez zabawę. krótkie, rymowane wierszyki zdecydowanie lepiej trafiają im do głowy niż wytarte frazesy o ekologii.
Myślę, że do mojego synka trafiłby wierszyk EkoRycerza:

Jestem rycerzem, eko-rycerzem,
o świat dbać będę, nie walczyć mieczem.
Wodę oszczędzać się zawsze staram,
Gdy myję rączki i buzię z rana.
Kiedy wychodzę, światła wygaszam,
Palę dopiero, gdy do domu wracam.
Oszczędne żarówki wkręcam w żyrandole,
Od bajek – klocki i auta swe wolę!
Zabawek na baterię nie używam raczej,
bo ja – ekorycerz – bawię się inaczej!
W gry gram z mamusią, z tatusiem biegam,
urządzam wyścigi od drzewa do drzewa.
Tyle jest sposobów na fajną zabawę,
Że oglądanie bajek nie jest już ciekawe!


Miki

16 czerwca 2013 10:14

Oszczędzanie energii wydaje się prostą sprawą.
Dla niektórych może być również zabawą.
U mnie w domu wiemy jak energia ważna jest na świecie,
dlatego oszczędzamy ją nie tylko w zimie ale i w lecie!
Mamy na to sposobów różnych wiele,
zaraz Wam o nich opowiem Drodzy przyjaciele.
Jedną z metod naszych rodzinnych jest energii na panele łapanie,
i do agregatów energii zbieranie,
Oprócz tego raz w roku sprawdzamy ile energii zużyliśmy,
Gdy zaoszczędzimy wiemy że na rodzinną wycieczkę zasłużyliśmy
Aby dzieci nauczyć oszczędzania,
razem obserwujemy liczników działania,
Spisujemy i w zabawowej formie
Pokazujemy co robić aby nasz licznik był w niskiej normie!
Gdy skończymy telewizor oglądać,
pamiętamy aby kabel z gniazdka wyciągać.
Tak samo jest z żarówkami wszystkie sa energooszczędne,
Moja rodzina ma poczucie bardzo eko czyli oszczędne!
Te wszystkie rzeczy sprawiają, ze portfel mamy napełniony,
I na uśmiech wszystkich wypełza uśmiech zadowolony!
Z dziećmi podejmujemy decyzje, które to elektrośmieci,
Teraz zepsute sprzęty nie do kosza lecz do skupu oddać każdy leci,


Zwycięzcom GRATULUJĘ, a wszystkim pozostałym dziękuję za udział w konkursie i już zapraszam na kolejne :)

DOPISEK 16.07.2013

Jedna osoba do dziś nie podesłała mi swoich danych, więc… nagroda trafia w tej sytuacji do autorki chyba najbardziej oryginalnej metody nauki energooszczędzania:

Lenka Niki

14 czerwca 2013 08:25

Ja zastosowałam prosty patent. Łupieże notorycznie zapominały o gaszeniu światła w łazience i ubikacji. Po milionie przypomnień miałam dosyć i po prostu na kilka dni powykręcałam żarówki w tych pomieszczeniach. Wytłumaczyłam Im, że dzięki takiej niefrasobliwości żarówki się przepaliły i chwilowo światła nie będzie. Sikali i myli się po ciemku:) Kiedy światełko „wróciło” zaczęli pilnować jedno drugiego, żeby światło było gaszone. Teraz już nie zapominają:)

Podobało się? Podaj dalej: