ciąża - stan wyjątkowy

Ciąża – stan wyjątkowy

Przykro mi to pisać, ale w obecnych czasach normą jest odmawianie ciężarnym prawa do korzystania z należnych im przywilejów. Pozwólcie jednak, że dzisiaj ten temat pominę milczeniem i skupię się na czymś, na co tak naprawdę niewiele osób zwraca uwagę.

Stan wyjątkowy

Z jednej strony kobiety spodziewające się dziecka wciąż muszą walczyć o traktowanie ich z należnym szacunkiem i uprzejmością, bo przecież “ciąża to nie choroba”. Tym samym nikogo już nie dziwią chamskie uwagi: Trzeba było nie rozkładać nóg, to byś nie narzekała” albo “Kiedyś ciężarna to nawet w polu miała siłę pracować, a teraz to tylko takie mimozy”

Tymczasem jest jeszcze druga strona medalu, a konkretnie – bardzo popularne przekonanie, że przyszła mama powinna na czas ciąży zmienić tryb życia i… skupić się na siedzeniu w domu i wiciu gniazda.

stan wyjątkowy

W ciąży = na zwolnieniu lekarskim

Moja znajoma przez kilka miesięcy starała się z mężem o dziecko. W końcu się udało, a że ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji, to A. nie chciała iść na zwolnienie lekarskie. Zwlaszcza, że swoja pracę bardzo lubiła.

Już od samego początku drugiego trymestru bliscy zaczęli jednak naciskać na A., żeby poszła na L4. Zgodziła się na to po wielu kłótniach z mężem, teściową, swoją mamą oraz siostrą. Wszyscy powtarzali jej, że jest głupia i nieodpowiedzialna, bo chodząc do pracy naraża życie i zdrowie swojego nienarodzonego dziecka.

Z perspektywy czasu wcale się jej nie dziwię, bo po takim praniu mózgu chyba każda kobieta w końcu by uległa. Inna sprawa, że przez długi czas A. nudziła się w domu jak mops i tęskniła za towarzystwem innych ludzi, bo przecież jej mąż normalnie chodził do pracy…

ciąża

Chcesz wyjść z domu? Ok, ale bez brzucha

Z kolei inna znajoma była już w 35. tygodniu ciąży, kiedy to postanowiła razem z narzeczonym wybrać się w odwiedziny do przyjaciół. Środek słonecznego dnia, wiosna –  nic nie zapowiadało katastrofy. A jednak.

Tuż za miastem uderzył w nich inny samochód, którego kierowca nie dość, że wymusił pierwszeństwo to jeszcze był pod wpływem alkoholu. Nikomu nic się nie stało, ale jeszcze tego samego dnia S. urodziła synka. Maluch był cały i zdrowy, ale zarówno personel szpitala jak i rodziny świeżo upieczonych rodziców, byli oburzeni tym, że “kobieta w tak zaawansowanej ciąży wsiadła do samochodu i pojechała na spotkanie towarzyskie”. Dla nich wszystkich oczywiste było to, że S. wykazała się lekkomyślnością, bo przecież w ciąży siedzi się w domu.

W ciąży? To nie wypada!

“Nie powinnaś tak się stroić, bo jesteś w ciąży!”

“A po co idziesz na panokcie? Przecież jesteś w ciąży!”

“Z tym brzuchem to lepiej siedź w domu, a nie biegasz po sklepach!”

“Kto to słyszał, żeby w ciąży latać po wsi jak kot z pęcherzem!”

Pewnie niejedna z Was oczekując na dziecko usłyszała, że czegoś jej nie wypada (i wcale nie chodziło tu o palenie papierosów i picie alkoholu, bo tego ABSOLUTNIE NIE WOLNO ciężarnym).

Kobiety mają prawo czuć się rozdarte, bo z jednej strony powtarza się im, że ciąża to nie choroba, a z drugiej – część społeczeństwa najchętniej zamknęłaby je w domach i nakazała siedzenie w worach pokutnych, bo “nie wypada ubiorem podkreślać brzuszka”.

A jakie są Wasze wspomnienia z okresu ciąży?