mój pomysł na minibook

Ważne są tylko chwile! – moje pomysły na minibook

W zeszłym miesiącu moja bardzo dobra koleżanka straciła swoje konto na Instagramie – jeszcze przed pracą zdążyła wrzucić na nie zdjęcie porannej kawy, a popołudniu już nie mogła się zalogować na swoje konto (które zresztą wyparowało wraz z całą zawartością).

Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, ile zdjęć straciłabym bezpowrotnie, gdyby taka sytuacja spotkała mnie i… postanowiłam działać (zwłaszcza, że mogłam to zrobić bez wstawania z kanapy, a jak wiadomo – kanapa jest teraz moim centrum dowodzenia wszechświatem).

Fotoksiążka, fotoalbum czy może minibook?

Do tej pory uzbierałam już kilka fotoksiążek z naszymi zdjęciami i oczywiste było dla mnie to, że zdecyduję się na złożenie zamówienia na stronie Printu (klikając w nazwę zostaniecie przeniesieni na ich stronę) – do tej pory byłam zadowolona z każdego zrealizowanego przez nich zamówienia (zarówno jeśli chodzi o jakość produktu, jak i o obsługę klienta).

Musiałam tylko podjąć decyzję, który dostępny produkt najlepiej spełni moje oczekiwania – fotoksiążka, fotoalbum czy może minibook?

Wyszłam z założenia, że skoro Instagram jest aplikacją dostępną online z każdego miejsca na świecie, to fajnie byłoby, gdyby jego analogowa wersja idealnie mieściła się do torebki – tak, abym swojego “Instagram Booka” mogła zabierać ze sobą dosłownie wszędzie. Stąd też mój wybór padł właśnie na minibook, czyli idealny format na zdjęcia z Insta.

Potem przez kilka godzin wybierałam te fotki, które były dla mnie najważniejsze i obmyślałam koncepcję, aż w końcu powstał nasz “Instagram Book”.

#10yearschallenge [wersja offline]

Ale, ale… Tak bardzo wkręciłam się w przygotowywanie naszego minibooka ze zdjęciami z Instagrama, że jeszcze w trakcie przygotowywania blogowego wpisu “#10yearschallenge” postanowiłam wyjść z tym projektem poza Internet i… równocześnie wybierałam zdjęcia do kolejnego projektu.

Tym razem zebrałam zdjęcia z lat 2006 – 2018 i przygotowałam dla eM cudowną pamiątkę, pokazującą jak bardzo oboje zmieniliśmy się przez te wszystkie lata.

Dlaczego minibook? Co prawda ze zdjęciami z tego okresu mamy kilka fotoksiążek, ale zamysł minibooka był zupełnie inny. Z każdego roku starałam się wybrać tylko trzy zdjęcia – jedno eM, jedno moje i jedno wspólne (oczywiście w miarę możliwości, bo aparat pojawił się w naszym domu dopiero w 2009 roku).

Minimalistyczny układ zdjęć oraz kieszonkowy format minibooka sprawdziły się więc po raz kolejny :)

minibook

Podobało się? Podaj dalej: