pełna chata

Sierpień w obiektywie, czyli pełna chata (kotów)

Skończył się sierpień, skończyły się wakacje i przede wszystkim – skończył się mój zapał do pisania. Czy to oznacza koniec bloga? Nie, ale jakoś tak ostatnimi czasy bardziej ciągnie mnie do bycia offline niż online…

Sierpień we wspomnieniach

Co takiego wydarzyło się w sierpniu? Ano odkryłam, że moje dziecko już mnie przerosło… Kiedy i jak do tego doszło to nie mam zielonego pojęcia, ale oswojenie się z tą myślą zajęło mi sporo czasu… Tak jak i ogarnięcie, że mam już w domu trzynastolatka :O

Poza tym po raz kolejny powiększyła się nasza rodzina – zamieszkał z nami Pan Kot Misio, którego ocalił anioł stróż. Misio jest u nas w domu tymczasowym i poleca się do adopcji na stałe, więc jeśli szukacie kota idealnego to… już go znaleźliście :)

Sierpień w obiektywie

Stefan i Misio… A Pusia jak zawsze strzela fochy i odmawia pozowania do zdjęć :)

Kiedy idziesz na panieński i nie umiesz w tatuaże… Po kilku próbach się poddałam i stwierdziłam, że dalsza walka nie ma sensu skoro część “team” uparcie odpada z mojego nadgarstka… / Urodziny eM – jedliśmy ten tort przez cztery dni!

Sierpień w TV

Jeśli zastanawiacie się, gdzie byłam, kiedy nie było mnie na blogu, to śmiało możecie obstawiać, że oglądałam TV. Moje sierpniowe hity? Trzeci sezon “Opowieści podręcznej”, kolejne sezony “Workin’ Moms”, powrót do znanej z dzieciństwa “Pełnej chaty” i przede wszystkim – odkrycie “13 Reasons Why”, sprawiły, że spędziliśmy przed telewizorem więcej czasu niż powinniśmy… A najgorsze jest to, że wciąż mam niedosyt!

Sierpień w słuchawkach

Skoro spędziłam wiele godzin na oglądaniu “13 powodów” to chyba nikogo nie zdziwi, że w sierpniu uzależniłam się od “The Night We Met”… Inna sprawa, że dopiero po kilkunastu odtworzeniach tego kawałka mogłam go słuchać bez zalewania się łzami, a do tej pory za każdym razem jak go słyszę to od razu mam ciarki i gęsią skórkę…

Ostatnim razem miałam tak z “Perfect” Eda Sheerana, ale wtedy rozczulał mnie słodki kotek w teledysku, a teraz – kawałek sam w sobie…

Plany na wrzesień

W tym miesiącu moim planem minimum jest przetrwanie kolejnej tury rehabilitacji (i codziennych powrotów do domu przed godz. 20) oraz powrót do regularnego pisania.

A Wam jak minął sierpień?

Podobało się? Podaj dalej: