listopad

Listopad w obiektywie, czyli powrót do przeszłości

Nie mam pojęcia jak to się stało, ale ze zdumieniem odkryłam, że mamy dziś 1. grudnia, a to oznacza, że listopad przemknął gdzieś niepostrzeżenie, bo przecież dopiero co witałam razem z Wami październik… 

Listopad we wspomnieniach

W listopadzie odkryliśmy przecudowną „Gospodę Zbójnicką” i tym oto sposobem mamy już drugie miejsce w Warszawie, do którego warto wyskoczyć na pyszny obiad. Poza tym po raz pierwszy skusiłam się na jazdę Uberem i powiem Wam, że już nigdy w życiu nie wsiądę w Warszawie do zwykłej taksówki – komfort podróży taki sam, a cena duuużo niższa. Przypadkiem odkryłam również Taxify – konkurencję Ubera, która na chwilę obecną jest tańsza (żeby było ciekawiej – ci sami kierowcy często pracują i dla Ubera, i dla Taxify), a działa na identycznych zasadach.

Gdybyście chcieli skorzystać z kodów rabatowych na pierwszy przejazd to chętnie się nimi z Wami podzielę:

UBER – rabat w wysokości 10 zł: xakm1d

TAXIFY – rabat w wysokości 7 zł: C4DZ4

Generalnie pod względem komunikacyjnym Warszawa jest super, ale o tym pisałam już w cyklu #zpamiętnikasłoika :)

W listopadzie brałam również udział w pierwszym w moim życiu castingu do programu telewizyjnego. Doświadczenie bardzo ciekawe i o dziwo mniej stresujące niż myślałam, ale pozwólcie, że ze szczegółami się jeszcze wstrzymam… Żeby nie zapeszyć ;)

Listopad na youtubie

Miniony miesiąc standardowo upłynął mi na przeglądaniu polskiego YT i tym razem chciałabym polecić Wam kanał Karoliny, która obecnie pracuje jako au pair w Stanach. “Siostra Polka” tak mnie wciągnęła, że przez dwa weekendy obejrzałam wszystkie opublikowane filmy :)

Kiedy jednak nie oglądałam vlogów Karoliny to dla odmiany słuchałam Eda Sheerana i… wylewałam hektolitry łez. Swoją drogą to zabawne, że 28-letnia kobieta, którą jestem, zaczynać płakać za każdym razem, gdy w na teledysku do piosenki “Perfect” pojawia się mały kotek… Ba, ja mam łzy w oczach również za każdym razem, gdy tylko się do tego przyznaję!

Drugą piosenką, która wzbudza we mnie sporo emocji jest “Photograph”, ale z całym szacunkiem dla artysty – mały Ed na klipie nawet w najmniejszym stopniu nie rozczula mnie tak bardzo, jak mały kotek biegający po śniegu ;)

Listopadowe “must read”

Jesienna aura sprzyjała zagrzebywaniu się pod kocykiem i sięganiu po książki. I chociaż na czytanie poświęcałam więcej czasu niż do tej pory to mój stosik książek rósł zamiast się zmniejszać, ot taka magia. Nie zdziwcie się jednak, jeśli przez najbliższe dwa miesiące będę Was spamować recenzjami!

W kolejce czekają m.in. książki Mamy Ginekolog oraz “Chajzerów dwóch” (ciekawostka: w listopadzie miałam pojawić się w materiale Filipa dla DD TVN, ale cóż… życie).

Listopadowe #niepolecam

Często polecam Wam sprawdzone produkty i usługi i raczej staram się unikać pisania negatywnych recenzji. No chyba, że jakiś produkt naprawdę mnie wkurzy, tak jak np. mój poprzedni telefon Sony Xperia T, o którym do dziś myślę, że to największy wielBŁĄD wśród smartfonów.

Nie zdarzyło mi się obsmarować na blogu żadnego szamponu, bo wiem, że problem leży głównie po mojej stronie (a dokładniej – na mojej głowie). Od kilku lat jestem uczulona na większość produktów i gdybym napisała Wam, że jakiś szampon mnie podrażnił to byłoby to totalnie bez sensu, skoro uczulają mnie nawet szampony dla niemowląt i takie, które nie zawierają SLSów i parabenów ;)

Tak się jednak składa, że przez 28 lat życia moja twarz dla odmiany przyjmowała wszystko (wiem, dziwnie to brzmi) i nigdy, ale to nigdy skóra nie była podrażniona po użyciu jakiegokolwiek kremu, maseczki czy produktu do makijażu/demakijażu.

krem Avon

Kupiłam więc matująco-nawilżający krem na dzień z serii Avon True Nutra Effects i… po kilku dniach stosowania totalnie mnie wysypało, a krostki i zaczerwienienie nie chcą zejść do dzisiaj. Głównie moja broda wygląda bardzo źle i wręcz nie mogę patrzeć na siebie w lustrze… Aż się boję pomyśleć jak by to wyglądało, gdybym miała cerę delikatną i skłonną do podrażnień :(

Listopad na zdjęciach

food

#omnomnom #foodporn

powrót do przeszłości

Hej dziewczynooooo, spójrz na misiaaaa… / Kiedy dziecko wybucha po powrocie ze szkoły…

Drobne przyjemności dnia codziennego :)

warszawa

Warszawa

pusia

Kot, kotek, koteczek…

A Wam jak minął listopad?

Przeczytaj również: